Protesty rolników przeciw importowi oleju palmowego

Francuscy rolnicy od niedzieli wieczorem tarasowali dostęp do rafinerii i składów paliw firmy Total, której rząd pozwolił na sprowadzenie 300 tys. ton oleju palmowego na biopaliwo. Protestujący uważają, że dzieje się to kosztem ich produkcji.

Blokada rafinerii w środę ma się ku końcowi, choć w niektórych regionach związkowcy wciąż odmawiają usunięcia traktorów zagradzających dojazd.

Reklama

Na wezwanie najważniejszego związku rolników FNSEA oraz "Młodych Rolników" związkowcy blokowali od niedzieli wieczór 18 rafinerii i składów paliw firmy Total w różnych regionach Francji.

Rolnicy protestują, gdyż ich zdaniem olej palmowy wypiera z rynku ich oleje rzepakowe i słonecznikowe, produkowane zgodnie z ostrzejszymi normami francuskimi i europejskimi, których nie przestrzegają zagraniczni producenci. Sprawia to, że surowce francuskie są droższe - twierdzą związki zawodowe.

Sprawa nie ogranicza się do oleju. W porannym wywiadzie radiowym hodowczyni owiec z departamentu Ardeche na południowym wschodzie kraju skarżyła się, że sprowadzana do Francji baranina z Nowej Zelandii jest w skupie dwa razy tańsza od jej mięsa.

"Na półkach pojawią się tanie szpondry na hormonach"

Młody rolnik z Espinasse w departamencie Puy-de-Dome w środkowej części kraju Remi James, który hoduje krowy i kury, powiedział, że obawia się "zalania rynku francuskiego przez mięso z Ameryki Południowej, produkowane w fatalnych warunkach sanitarnych i ekologicznych". "Na półkach supermarketów pojawią się tanie szpondry na hormonach, ale konsumenci nie będą o tym wiedzieć" - mówił rolnik.

"Montuje się międzynarodowe umowy przewidujące dopuszczenie na rynek produktów powstałych w warunkach niewyobrażalnych we Francji czy Europie" - tłumaczył jego sąsiad Patrick Benezit, zastępca sekretarza generalnego FNSEA.

"I bez tych umów do UE wprowadza się 165 tys. ton wołowiny, 95 tys. ton wieprzowiny, 100 tys. ton drobiu i 600 tys. ton alkoholu etylowego" -  oburzał się na falach radia France Info sekretarz generalny FSNEA Jerome Despey.

FNSEA wzywa rząd do wprowadzenia prawa zakazującego importu produktów nieodpowiadających normom francuskim oraz reform pozwalających na obniżenie kosztów pracy, a wśród nich zmniejszenia składek socjalnych.

Choć w środę rano po nocnych negocjacjach z ministrem rolnictwa przewodnicząca FNSEA Christiane Lambert powiedziała, że "rachunek się nie zgadza", kilka godzin później wezwała uczestników blokad do ich zakończenia.

Kilka godzin później tłumaczyła, że ponieważ "nasz ruch spotkał się z dużym poparciem społecznym", rolnicy nie chcą, by ich akcja utrudniała innym życie. Lambert zapowiedziała, że rząd poruszy tę sprawę na forach europejskich. Ta zapowiedź nie została jednak, jak dotąd, oficjalnie potwierdzona.

Total zamierza rozpocząć produkcję dodatków do paliw na bazie olejów roślinnych i zwierzęcych w dawnej rafinerii La Mede pod Marsylią. Ma to być produkcja na skalę europejską. Francuski rząd poparł inicjatywę w ramach walki z globalnym ociepleniem.

Olej palmowy jest o wiele tańszy od rzepakowego i słonecznikowego. Palmy, z których jest pozyskiwany, rosną jednak na gigantycznych plantacjach w Indonezji i Malezji, powstałych kosztem jednych z nielicznych już na ziemskim globie wielkich lasów pierwotnych - zwracają uwagę ekolodzy.

"Mamy tu do czynienia z rzadkim przypadkiem wspólnej walki ekologów i rolników. Ci pierwsi walczą na rzecz całkowitego zakazu importu oleju palmowego, czego domaga się Parlament Europejski, a rolnicy na rzecz rozwoju rzepaku. Francja jest jednym z największych jego producentów. Przypomnijmy, że choć się zmniejsza, francuska nadwyżka handlowa w dziedzinie rolnictwa dochodziła w 2017 r. do 5,7 mld euro" - pisał komentator dziennika "le Monde" Philippe Escande.

Z Paryża Ludwik Lewin

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy