Przez 21 godzin zajmował senacką mównicę. Zostanie prezydentem?

Kontrowersyjny senator Ted Cruz z Tea Party ubiega się o nominację prezydencką.

Związany z ultrakonserwatywnym ruchem Tea Party senator Ted Cruz ogłosił w poniedziałek start w wyścigu o nominację Republikanów w wyborach prezydenckich w 2016 roku. 44-letni senator z Teksasu dał się poznać jako czołowy krytyk establishmentu Republikanów.

Reklama

Ted Cruz, syn Kubańczyka i Amerykanki, urodził się w Calgary w Kanadzie, ale w ocenie prawników związanych zarówno z Republikanami, jak i Demokratami jako syn obywatelki USA ma prawo ubiegać się o prezydenturę.  

Cruz jest pierwszym politykiem, który oficjalnie ogłosił start w kampanii do Białego Domu. Oczekuje się, że w najbliższych tygodniach swe prezydenckie ambicje potwierdzą też inni Republikanie, w tym były gubernator Florydy Jeb Bush, gubernator z Wisconsin Scott Walker oraz senator z Kentucky Rand Paul. Najpewniej pod koniec wiosny swój start w wyborach formalnie ogłosi też była sekretarz stanu USA Hillary Clinton, faworytka Demokratów.

Cruz poinformował o swojej decyzji w umieszczonym w internecie nagraniu wideo, w którym - po angielsku i hiszpańsku - obiecał, że będzie walczył o przywrócenie USA świetności. Kampanię rozpoczął w poniedziałek od wystąpienia na prywatnym uniwersytecie ewangelikalnym Liberty University w Lynchburg w stanie Wirginia, co pokazuje, że zabiega o młody, konserwatywny elektorat.

Cruz, były państwowy radca prawny, jest jednym z najmłodszych senatorów USA zarówno pod względem stażu, jak i wieku. Dzięki wsparciu ultrakonserwatywnego ruchu Tea Party wygrał wybory do Senatu w 2012 roku, pokonując kandydata popieranego przez liderów Partii Republikańskiej. Uchodzi za jednego z najbardziej konserwatywnych Republikanów w Kongresie, który nie stroni od krytyki establishmentu swej partii. Stał się znany w 2013 roku, gdy przez 21 godzin zajmował senacką mównicę w ramach obstrukcji parlamentarnej przeciwko ustawie o ubezpieczeniach zdrowotnych (tzw. Obamacare). W proteście przeciwko tej ustawie Cruz stał też na czele grupy konserwatywnych Republikanów, którzy doprowadzili jesienią 2013 roku do 16-dniowego paraliżu prac rządu z powodu braku ustawy budżetowej.

Nieprzypadkowo więc na dzień ogłoszenia startu w wyborach Cruz wybrał 21 marca - na ten dzień przypada piąta rocznica przyjęcia przez Kongres zwalczanej przez niego ustawy o Obamacare.

Zdecydowanie sprzeciwia się też reformie prawa imigracyjnego, której celem miałaby być legalizacja pobytu nielegalnych imigrantów w USA. Skrytykował liderów Partii Republikańskiej za to, że ustąpili Demokratom i prezydentowi Barackowi Obamie i zatwierdzili budżet ministerstwa bezpieczeństwa kraju, wycofując się z żądań uchylenia dekretów imigracyjnych Obamy.

Sondaże nie dają Cruzowi wielkich szans na wygraną, ale jego start w prezydenckim wyścigu na pewno wpłynie na charakter republikańskich prawyborów, zmuszając innych, bardziej umiarkowanych potencjalnych kandydatów, takich jak Jeb Bush czy gubernator New Jersey Chris Christie, do odniesienia się do postulatów konserwatywnego elektoratu. Tymczasem radykalizacja kampanii Republikanów podczas prawyborów może być korzystna dla Demokratów w ostatecznym starciu o fotel prezydenta.

Według marcowego badania przeprowadzonego wśród wyborców Partii Republikańskiej przez Quinnipiac University na razie faworytem jest niemal równie konserwatywny w poglądach jak Cruz Scott Walker, który cieszy się 18-procentowym poparciem, nieznacznie wyprzedzając Busha (16 proc.). Chris Christie uzyskał w tym sondażu 8 proc., podobnie jak były gubernator Arkansas Mike Huckabee, a Rand Paul i Ted Cruz zdobyli po 6 proc. poparcia.

Z Waszyngtonu Inga Czerny

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: wybory w USA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje