Putin: Musimy zrobić wszystko, żeby to nie stało się także w Rosji

Prezydent Władimir Putin oświadczył w czwartek na posiedzeniu rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa, że "kolorowe rewolucje" w innych krajach są ostrzeżeniem dla Rosji i trzeba uczynić wszystko, żeby ekstremizm nie dotarł do tego kraju.

Putin zaznaczył, że "ekstremizm jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa kraju i jest w stanie radykalnie zachwiać systemem politycznym, ekonomicznym i społecznym". Ostrzegł, że "najbardziej niebezpiecznym rodzajem ekstremizmu są nacjonalizm, nietolerancja religijna i ekstremizm polityczny".

Reklama

"We współczesnym świecie ekstremizm jest wykorzystywany jako narzędzie geopolityczne i dla określania sfer wpływów. Widzimy, do jakich tragicznych konsekwencji doprowadziła fala tzw. kolorowych rewolucji, jakich wstrząsów doświadczały i doświadczają narody krajów, które przeszły przez nieodpowiedzialne eksperymenty (...)" - mówił Putin.

Jak zaznaczył, dla Rosji jest to "lekcja i ostrzeżenie". "Musimy uczynić wszystko, co możliwe, żeby nic podobnego nie wydarzyło się w Rosji" - rosyjski prezydent.

"Przeciwdziałanie ekstremizmowi nie ma nic wspólnego z walką z odmiennymi poglądami" - oświadczył szefa państwa, cytowany przez agencję TASS. Oznajmił następnie, że Rosja jest "wolnym, demokratycznym krajem i jej obywatele mają prawo do własnej opinii, jej wyrażania i bycia w opozycji".

Kreml od lat dostrzega w "kolorowych rewolucjach", przede wszystkim w dawnych krajach radzieckich, próbę Zachodu, by ingerować w sprawy państw uznawanych przez rosyjskich przywódców za wyłączną moskiewską strefę wpływów.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje