Putin opowiada się za zwiększeniem rosyjskiej obecności w Arktyce

Prezydent Rosji Władimir Putin podkreślił we wtorek, że Arktyka ma dla jego kraju duże znaczenie zarówno pod względem ekonomicznym jak i militarnym. W jego ocenie tereny te mogą być zagrożone przez operujące w okolicach bieguna północnego okręty podwodne USA.

Putin wydał polecenie, aby na rosyjskim obszarze Arktyki ponownie otworzyć dawną sowiecką bazę wojskową. Dzięki temu Rosja będzie mogła bronić północnej granicy i zabezpieczyć tamtejsze bogate złoża surowców naturalnych - powiedział Putin na spotkaniu ze studentami w Moskwie.

Reklama

- To nie tylko leży w naszym ekonomicznym interesie, to również ważny element składający się na możliwości obrony terytorium (...) Są tam okręty podwodne (amerykańskie - przyp.red.), uzbrojone w pociski rakietowe. Wystarczy 15-16 minut, aby te rakiety dosięgnęły Moskwy z Morza Barentsa. W związku z tym czy powinniśmy oddać Arktykę? Przeciwnie, powinniśmy ją eksplorować  - podkreślił rosyjski prezydent.

Jednocześnie Putin zapewnił, że jest małe prawdopodobieństwo, aby Rosja zaangażowała się w jakiś globalny konflikt, szczególnie z USA.

Rosyjscy geolodzy szacują, że pod lodami Arktyki może znajdować się 9-10 mld ton surowców energetycznych takich jak ropa naftowa czy gaz.

Instytut Monitoringu Geologicznego USA szacuje, że w Arktyce może się znajdować 13 proc. nieodkrytych światowych złóż ropy i 30 proc. złóż gazu. Ocieplający się klimat może ułatwić dostęp do tych złóż. Państwa arktyczne (Rosja, Kanada, USA, Dania i Norwegia) regularnie spierają się o granice w tym regionie

Dowiedz się więcej na temat: Władimir Putin | Rosja | świat

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy