Raport ws. wojny w Iraku. Politycy wietrzą zmowę

Politycy wszystkich brytyjskich partii wietrzą zmowę w kolejnym opóźnieniu publikacji raportu na temat wojny w Iraku w 2003 roku. Kontrowersję wzbudził list szefa komisji dochodzeniowej do premiera Davida Camerona, że nie zdąży ogłosić swego raportu przed wyborami powszechnymi w maju.

Analitycy twierdzą, że nikt nie powinien oczekiwać większych korzyści wyborczych z raportu, ale liderzy i posłowie wszystkich partii są w równej mierze oburzeni tą kolejną zwłoką.

Reklama

Komisję powołano jeszcze w 2009 roku, aby zbadała podstawy prawne wojny irackiej, jej przebieg i wnioski z niedociągnięć. 6 lat później komisja czeka jeszcze na odpowiedź osób skrytykowanych w raporcie, w tym byłego premiera Tony'ego Blaira.

Opóźniał on już poprzednio dochodzenie, odmawiając zgody na ujawnienie swoich prywatnych rozmów z prezydentem George'm Bush'em. Jak się podejrzewa, zagwarantował mu jakoby brytyjskie poparcie nie zasięgając opinii gabinetu ani parlamentu. Teraz komisja zapewnia jednak, że to nie Blair jest przyczyną zwłoki. 

Udział Wielkiej Brytanii w inwazji na Irak u boku Amerykanów budził kontrowersje od samego początku. Perspektywa wojny sprowokowała w Londynie największą demonstrację w brytyjskiej historii z udziałem miliona osób. Jeszcze przed inwazją pojawiły się też zarzuty, że premier Tony Blair mocno podretuszował raport w sprawie rzekomej irackiej broni masowej zagłady, aby uzasadnić wojnę. Jak wiadomo, potem okazało się, że Saddam Hussajn jej nie miał.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL