Reuters: Rosyjscy najemnicy dostają się do Syrii prywatnymi samolotami

Rosyjscy najemnicy dostają się do Syrii na pokładzie samolotów prywatnych syryjskich linii lotniczych relacji Rostów nad Donem-Damaszek lub Latakia - dowiedziała się agencja Reutera. Od początku 2017 roku odbyło się 51 takich rejsów.

Za każdym razem w tym celu były wykorzystywane Airbusy A320, którymi może podróżować do 180 pasażerów. Wojskowe samoloty wykorzystywano jedynie w tych przypadkach, kiedy na pokładzie wyczarterowanych samolotów linii Cham Wings brakowało miejsc - podaje Reuters, powołując się na zastrzegającego sobie anonimowość Rosjanina, który cztery razy był w Syrii w charakterze prywatnego najemnika.

Reklama

Reuters zaznacza, że firma Cham Wings w 2016 roku została objęta sankcjami USA w związku z tym, że przewoziła proasadowskich bojowników do Syrii i pomagała syryjskiemu wywiadowi wojskowemu dostarczać broń i wyposażenie. Jednak, jak zaznacza agencja, nie przeszkodziło to liniom w zakupie używanych samolotów Airbus przy pomocy pośredników. Jak wyjaśnił Reuters, wśród pośredników były firmy założone przez byłych sowieckich wojskowych, zarejestrowane obecnie na terytorium Ukrainy.

Samoloty Cham Wings przylatują do Rostowa najczęściej nocą i wylatują wcześnie rano, kiedy na lotnisku nie ma prawie innych pasażerów - pisze korespondent agencji Reutera. Rejsów nie ma w rozkładzie lotów; nie można też kupić biletów na lot z Rostowa do Damaszku lub Latakii, gdzie mieści się główna rosyjska baza lotnicza w Syrii.

Chociaż Moskwa zaprzecza, jakoby wysyłała najemników do Syrii, wielu rozmówców agencji Reutera twierdzi, że nie jest to prawdą. Reuters rozmawiał z dziesiątkami znajomych najemników i byłymi najemnikami oraz osobami związanymi z firmą, zajmującą się werbowaniem bojowników. Jest to tajna struktura, która nie posiada biur ani oficjalnych przedstawicieli - wyjaśnia Reuters.

"Rosyjscy najemnicy często są wysyłani w sam środek walki i jako pierwsi wkraczają do zajętych miast" - powiedziała agencji wdowa po jednym z najemników. Następnie do miasta wkracza syryjskie wojsko rządowe - opowiada, powołując się na wspomnienia męża.

Moskwa oficjalnie rozpoczęła operację wojskową w Syrii jesienią 2015 roku. Rosyjskie wojska walczą po stronie prezydenta Syrii Baszara el-Asada. W grudniu 2017 roku Kreml powiadomił o wyprowadzeniu wojsk z Syrii. Według oficjalnych danych w ciągu dwóch lat w Syrii zginęło 44 rosyjskich wojskowych. Jednak według doniesień medialnych w Syrii zginęło znacznie więcej Rosjan, a wśród nich byli najemnicy tzw. grupy Wagnera. Media szacują, że w Syrii mogło zginąć od kilkudziesięciu do kilkuset rosyjskich najemników. 


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje