RMF FM: Wyprawa na K2. "Bardzo dobrze działał cały zespół"

Uczestnicy polskiej zimowej wyprawy na K2 - ostatni niezdobyty o tej porze roku ośmiotysięcznik - wykorzystują kończący się okres dobrej pogody. Na wysokości 7200 metrów spędzą noc Adam Bielecki i Denis Urubko. "Jak podawał Adam, jest bardzo zimno, ale pogoda na razie dobra. Zobaczymy, co rano postanowią" - mówi RMF FM szef programu Polski Himalaizm Zimowy Janusz Majer.

Michał Rodak: Akcja na dziś już została zakończona, to wiemy. Gdzie teraz są poszczególne zespoły, które dzisiaj działały?

Janusz Majer: -  Janusz Gołąb i Maciej Bedrejczuk doszli do obozu drugiego, ale stamtąd wrócili i są teraz w bazie. Adam Bielecki i Denis Urubko, którzy wspinali się bez poręczowania, doszli do wysokości 7200 metrów, czyli pokonali Czarną Piramidę. Tam spędzą noc. Normalny obóz zakłada się trochę wyżej, może o jakieś 150 metrów. Jak podawał Adam, jest bardzo zimno, ale pogoda na razie dobra. Zobaczymy, co rano postanowią - czy jeszcze podejść trochę do góry, czy wracać. Natomiast w bazie wysuniętej są Marcin Kaczkan i Darek Załuski. Jutro chcą iść do obozu pierwszego, a Marcin może jeszcze wyżej. Wtorek jest chyba ostatnim dniem tej dobrej pogody i pod jego koniec wszyscy powinni jednak wrócić do bazy, bo w kolejny dzień - tak przynajmniej wygląda na prognozach - będzie ostro wiało.

Trzeba powiedzieć, że bardzo dobrze działał cały zespół, a szczególnie czwórka: Chmielarski, Małek, Gołąb, Bedrejczuk. Oni doprowadzili liny poręczowe do tego naszego drugiego obozu i to jest wielka wartość tego okna pogodowego, które miejmy nadzieję jeszcze ten jeden dzień albo półtora potrwa.

Reklama

Czyli droga do obozu drugiego została przez tę czwórkę już zabezpieczona?

- Jest zabezpieczona naszymi poręczówkami. Wyżej naszych lin poręczowych nie ma. To było takie taktyczne zagranie, żeby Bielecki i Urubko sprawdzili, jaki jest stan tych "poręczy" z lata. Podobno są dobre. Na pewno będzie tam trzeba wprowadzić jakieś uzupełnienia i po to poszli tak na lekko. Sami nie poręczowali, żeby dojść ponad tę Czarną Piramidę, czyli kluczowy problem techniczny i żeby zobaczyć, jak w ogóle warunki tam wyglądają.

Ale biorąc pod uwagę jak sprawnie im to szło, wygląda na to, że te liny u góry są też w dobrym stanie...

- Wygląda na to, że są dobrze zachowane, tak przynajmniej twierdził Denis. Całą akcją kierował Janusz Gołąb - on jest kierownikiem sportowym. Myślę, że to dobre 2-3 dni, ostatnie, w akcji górskiej.

Czyli jutro na 99 procent Adam z Denisem będą schodzić.

- Na to chyba wygląda, bo będą mieli wysoki, trudny biwak, dosyć zimno. Zobaczymy.

Wczoraj Krzysztof Wielicki mówił mi, że prognozy wskazują od środy tydzień siedzenia w bazie...

- Właśnie, na coś takiego wygląda. Przynajmniej 5 dni. Takie są prognozy. Zobaczymy, czy to się sprawdzi.

Patrząc z perspektywy pańskiego doświadczenia i myśląc o tym, co dalej - czego można się spodziewać później, po tych kilku dniach? Przenoszenia sprzętu do kolejnych obozów, poręczowania dalej aż do tej obniżonej "trójki", do której dotarli Adam i Denis?

- Zobaczymy, jaki tam jest stan tych poręczówek. Może tam nie trzeba za dużo dodawać. Dobrze byłoby, żeby jednak w "trójce" przespało się parę osób przed atakiem szczytowym, bo to jest sprawa kluczowa.

To jest kwestia bezpieczeństwa...

- Aklimatyzacji i bezpieczeństwa. My preferujemy styl prowadzenia wyprawy, który można określić "safety first", czyli przede wszystkim bezpieczeństwo. Nie ma w tym u nas akceptacji ryzyka, by bez przygotowania, odpowiedniej aklimatyzacji zdobywać wierzchołek.

Jeśli chodzi o formę i zdrowie, wszystko dobrze?

- Wygląda bardzo dobrze. Wszyscy są fit i sprawni.

Michał Rodak

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje