RMF24: Tusk bez "profilu" w brukselskim świecie

Niewyraźny, niewidoczny, mglisty, bełkotliwy - tak o Donaldzie Tusku mówi się w brukselskich kuluarach. W porównaniu do innych liderów unijnych instytucji, którzy objęli swoje urzędy mniej więcej w tym samym czasie co Donald Tusk, były polski premier wypada najsłabiej. Tusk nie odgrywa prawie żadnej roli, bo jest to na rękę - Niemcom. W sprawie Ukrainy - nawet jeżeli by chciał działać, to jest blokowany. - Jest cicha umowa, że tę sprawę zostawiamy Niemcom i Francji - uważa Karel Lanoo wiceszef Centrum Studiów Europejskich.

Gdy Berlin, Paryż, Moskwa i Kijów negocjowały warunki pokoju, wszyscy w Brukseli pytali: gdzie jest przedstawiciel Unii Europejskiej? 

Reklama

A jak ty oceniasz Donalda Tuska? Wypowiedz się!

- Mam wrażenie, że Tusk uległ mocnej presji tych krajów UE, które chcą, żeby się nie mieszał do tej debaty w sprawie Rosji i Ukrainy. Poza Niemcami i Francją także Włochom, Cyprowi, Grecji i Węgrom zależy na tym, żeby Tusk nie wypowiadał się zbyt mocno w sprawie Rosji. Słabość Tuska polega także na tym, że sam jeszcze nie wie, czego chce, nie odnalazł swojego miejsca w Brukseli, nie sprecyzował swoich zadań. - Nie znam jego koncepcji. Myślę, że dopiero się uczy - mówi Lanoo. 

Podobnego zdania jest inny obserwator brukselskiej sceny politycznej - Michael Emmerson. Jego zdaniem, Tusk nie ma jeszcze swojego "profilu" w brukselskim świecie. - Dla mnie nie jest on zbyt widoczny. Prawnie nic nie mogę o nim powiedzieć. Słyszałem parę słów, które powiedział, ale to nie wystarczy, żeby wyrobić sobie opinię - podkreślił.

"Wypada bardzo blado"

Obok szefa Komisji Europejskiej Jean Claude Junckera oraz szefowej unijnej dyplomacji Federici Mogherini, Tusk wypada bardzo blado. - Słyszy się wiele o Mogherinii, o Junckerze, ale o Tusku jako trzeciej osobie w tym triumwiracie - nic, albo prawie nic - przyznaje Lanoo.

Tusk próbuje jednak konkurować z Mogherini. Po spotkaniach z przywódcami krajów spoza UE pojawiają się np. komunikaty zarówno szefowej dyplomacji jak i szefa Rady, jakby każdy chciał przy tej okazji "zaistnieć". Tusk odniósł nawet małe zwycięstwo nad Mogherini - niestety tylko na Twitterze - robiąc aluzję do zbyt prorosyjskiego dokumentu przygotowanego przez unijną służbę dyplomatyczną. To jednak Włoszka jest oceniana jako bardziej dynamiczna, bardziej widoczna.

Podobnie jak w sprawach polityki zagranicznej jest w innych dziedzinach: w polityce energetycznej inicjatywę przejęła Komisja Europejska, a strefa euro załatwia problemy z Grecją we własnym gronie. W Brukseli mówi się, że sprawy ekonomiczne, problemy eurostrefy nie interesują Tuska. - Ma w dodatku tę słabość, że pochodzi z kraju, który nie jest w strefie euro. Nie ma więc i tak "realnej władzy" w tej dziedzinie i wielu to odpowiada - mówi jeden z dyplomatów.

"Głosu Tuska nie słychać, a twarzy nie widać"

Tusk nie ma także żadnej strategii medialnej. A tymczasem funkcja przewodniczącego Rady Europejskiej została stworzona po to, żeby Unia miała "swój głos" i "swoją twarz". Głosu Tuska nie słychać, a twarzy nie widać - to powszechna opinia o Tusku wśród międzynarodowych dziennikarzy w Brukseli. Jest to dziwne, tym bardziej, że w Polsce uchodził za bardzo medialnego. Potrafił zjednywać sobie dziennikarzy. W Brukseli budzi irytację. Wszyscy go porównują z Hermanem Van Rompuy’em, który był bardzo dyskretny, bo chciał być mediatorem między szefami państw i rządów, znał jednak kilka języków i spotykał się z dziennikarzami. 

Korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon pisze na swoim blogu także o irytacji, jaką wśród dziennikarzy w Brukseli budzi Donald Tusk. Polecamy jej wpis na RMF24



Katarzyna Szymańska-Borginon





Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy