RMF24: "Zaginął" w czasie kąpieli w oceanie. Znaleziono go na... dworcu

Przez cały dzień służby ratunkowe w słynnym kurorcie Arcachon we Francji szukały turysty, który rzekomo zaginął kąpiąc się w oceanie. W końcu mężczyznę odnaleziono, ale... na dworcu kolejowym!

37-letni turysta kąpał się - mimo złej pogody - w Atlantyku koło plaży w kurorcie Arcachon w Akwitanii. Według przerażonych świadków nagle zniknął pośród wysokich fal. Wezwano natychmiast służby ratunkowe, które wysłały na jego poszukiwanie statek, motorówki i trzy helikoptery.

Reklama

Ratownicy obawiali się, że może on walczyć z silnymi prądami oceanu, które odciągają go od brzegu i grozi mu utonięcie.

Całodniowe poszukiwania nie dały rezultatu. W końcu żandarmeria odnalazła "zaginionego" mężczyznę... na dworcu, kiedy wsiadał z plecakiem do pociągu, by jechać do innego kurortu w poszukiwaniu lepszej pogody. Mężczyzna wyjaśnił, że zanurkował i wyszedł z wody po drugiej stronie plaży.

Służby ratunkowe przyznają, że nie mogą żądać od niego pokrycia astronomicznych kosztów akcji ratunkowej, bo jego życie nigdy nie znajdowało się w niebezpieczeństwie i to nie on wezwał ratowników na pomoc.

Francuskie MSW apeluje jednak do turystów, by nie kąpali się w czasie zlej pogody, a zgłaszając zaginięcia w morzu podawali jak najwięcej szczegółów - by można było stwierdzić, czy czyjeś życie faktycznie jest zagrożone.

Dowiedz się więcej na temat: kąpiel | Francja | poszukiwania

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje