Roczny chłopczyk zastrzelony w wózku. Dlaczego zginął?

Tragedia w Nowym Jorku. Roczny chłopczyk został zastrzelony w swoim wózku podczas spaceru - donoszą amerykańskie media. Według policji, celem strzelaniny był ojciec, z którym dziecko wyszło na przechadzkę.

Do tragedii doszło w niedzielę wieczorem. Anthony Hennis wziął swojego rocznego synka Antiqa na spacer. Dziecko siedziało w wózku. Nagle padły cztery strzały. Jeden z pocisków trafił chłopczyka w głowę. Tuż po przyjechaniu do szpitala lekarze stwierdzili zgon dziecka.

Dlaczego zginął?

W poniedziałek policja poinformowała, że śmierć chłopca może być efektem porachunków gangów, a celem zabójcy miał być ojciec dziecka. Sąsiedzi Hennisów, świadkowie zabójstwa, twierdzą, że znają mordercę. Obecnie pracują z policją nad portretem pamięciowym. Jeden z nich powiedział lokalnym mediom, że strzelanina była efektem "kłótni między bratem strzelca i ojcem dziecka".

Reklama

W niedzielny wieczór Anthony Hennis poszedł do domu matki Antiqa, ponieważ chciał wziąć chłopca w odwiedziny do babci. Mężczyzna był jeszcze niedaleko domu, gdy około 19.20 padły strzały.

"Usłyszałam mężczyznę krzyczącego: "Moje dziecko jest ranne! Moje dziecko jest ranne!" - powiedziała lokalnym mediom Gina Gamboa, która była świadkiem strzelaniny - "Odchodził od zmysłów".

Jak przypomina CNN, do zabójstwa chłopca doszło dwa dni po uznaniu 18-latka winnym zastrzelenia 21 marca rocznego dziecka w Brunswick w stanie Georgia. Mężczyźnie grozi kara dożywocia. Matka dziecka zeznała, że De'Marquise Elkins napadł na nią podczas spaceru i zażądał pieniędzy. Gdy powiedziała, że nic przy sobie nie ma, postrzelił ją w nogę i strzelił do jej syna.

Dowiedz się więcej na temat: USA | zabójstwo | dziecko

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje