Rodman: Kim jest wielkim przywódcą i dzięki Bogu ludzie go kochają

Były gwiazdor amerykańskiej koszykówki Dennis Rodman podczas swej czwartej już podróży do Pjongjangu na meczu rozegranym w środę z okazji urodzin przywódcy Korei Północnej Kima Dzong Una nazwał go "najlepszym przyjacielem" i zaśpiewał "Happy Birthday".

Rodman zadedykował mecz swemu "najlepszemu przyjacielowi" Kimowi, który z żoną i innymi przedstawicielami władz siedział na specjalnej trybunie 14-tysięcznego stadionu w stolicy KRL-D. Całe wydarzenie określił jako "historyczne". Grał na boisku w pierwszej połowie meczu, w drugiej siedział obok Kima.

"Wielu ludzi wyrażało różne opinie o mnie i o waszym przywódcy, waszym marszałku i ja je odbieram jako komplement. Tak, on jest wielkim przywódcą i dzięki Bogu ludzie go kochają" - powiedział.

Reklama

Jego koledzy z drużyny nie towarzyszyli mu w śpiewaniu urodzinowej piosenki. "Zawsze mówimy Dennisowi, że nie powinien śpiewać; on ma drewniane ucho. Śpiewał Kimowi sam" - powiedział Charles D. Smith, grający niegdyś w Los Angeles Clippers i New York Knicks.

Rodman, legendarny koszykarz Chicago Bulls, przygotował w trakcie poprzednich wizyt koszykarską reprezentację Korei Północnej, która rozegrała to spotkanie z 12 weteranami amerykańskiej NBA.

W Korei Północnej nigdy oficjalnie nie potwierdzono, jaka jest data urodzin przywódcy, przypuszcza się, że jest nieco po trzydziestce. Według Rodmana były to 31. urodziny Kima.

Rodman spotkał się z krytyką ze strony wielu środowisk; amerykańscy politycy i działacze uważają, że jest on marionetką w rękach reżimu północnokoreańskiego.

W USA mają mu za złe, że nie wykorzystał swego wpływu na Kima, aby uwolnił on przetrzymywanego w Korei Płn. Amerykanina koreańskiego pochodzenia Kennetha Bae, który został aresztowany w listopadzie 2012 roku i skazany na 15 lat więzienia za przypisaną mu działalność wywrotową.

We wtorek w wywiadzie dla CNN Rodman sugerował, że Bae jest sam sobie winien sytuacji, w jakiej się znalazł.

Siostra Bae, Terri Chung, powiedziała w środę, że rodzina nie może uwierzyć w to, co powiedział Rodman.

"Ktoś jest w stanie zrobić coś dobrego dla Kennetha i odmawia. Potem miota kategoryczne oskarżenia pod jego adresem. Jest jasne, że nie ma pojęcia, o czym mówi" - oznajmiła w rozmowie z rozgłośnią radiową w Seattle.

Rodman twierdzi, że jego podróże mogą przyczynić się do złagodzenia napięcia w relacjach Pjongjangu i Waszyngtonu. Po swojej pierwszej wizycie sugerował, że północnokoreański przywódca chciałby porozmawiać z prezydentem USA Barackiem Obamą.

Jego koledzy z ekipy, wszyscy w wieku ponad 40 lat, tłumaczyli, że przyjechali wraz z Rodmanem do Korei Północnej, gdyż uwierzyli, że mecze koszykówki mogą być dobrą okazją do nawiązania kontaktów z mieszkańcami izolowanego kraju. Część z nich jest jednak zaniepokojona negatywną reakcją mediów i krytyką w USA.(

Dowiedz się więcej na temat: Kim Dzong Un | Korea Północna

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje