​Rosja ostro do USA: Zdjęcie naszych flag to profanacja symboli narodowych

MSZ Rosji określiło w czwartek jako zbezczeszczenie symboli narodowych zdjęcie w USA flag rosyjskich z budynków zamkniętych we wrześniu obiektów dyplomatycznych - konsulatu generalnego w San Francisco i przedstawicielstwa handlowego w Waszyngtonie.

Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa na cotygodniowym briefingu oceniła, że władze amerykańskie podjęły wrogie działania w odniesieniu do rosyjskich obiektów dyplomatycznych. Dodała, że Moskwa już wyraziła w tej sprawie stanowczy protest.

Reklama

Rzeczniczka MSZ oznajmiła, że Rosja nie zgodziła się na zdjęcie z budynków jej flag państwowych. Oceniła, że przedstawiciele strony amerykańskiej "wtargnęli bez zaproszenia na terytorium rosyjskie" i znajdują się tam obecnie "jako okupanci".

W czwartek wieczorem ambasada Rosji w USA zamieściła komunikat na Twitterze mówiący o "kradzieży" flag rosyjskich z budynku w San Francisco, gdzie konsulat generalny Rosji został zamknięty 2 września na żądanie USA. Rosjanie skierowali w tej sprawie protest do strony amerykańskiej i zażądali zwrotu symboliki państwowej. Departament Stanu USA oświadczył, że flagi zostały zdjęte z zachowaniem honorów "z byłych obiektów konsularnych" i są bezpiecznie przechowywane wewnątrz budynków.

Zacharowa zarzuciła w czwartek stronie amerykańskiej dwulicowość i oświadczyła, że przedstawiciele Rosji nie są dopuszczani do budynków. "W ciągu ostatnich miesięcy całkowicie odebrano dostęp przedstawicielom Rosji do pięciu obiektów stanowiących rosyjską własność dyplomatyczną w USA. W historii stosunków rosyjsko-amerykańskich nie zdarzyło się dotąd nic podobnego" - podkreśliła.

Zapewniła także, że Moskwa będzie pracować nad środkami odwetowymi i zapowiedziała, iż może zostać podjęty "cały pakiet" działań w odpowiedzi na kroki USA. 

Stany Zjednoczone zażądały zamknięcia obiektów dyplomatycznych Rosji w San Francisco i Waszyngtonie, a także wynajmowanych pomieszczeń przedstawicielstwa handlowego w Nowym Jorku, w reakcji na redukcję - na żądanie Moskwy - liczby pracowników przedstawicielstw dyplomatycznych USA na terenie Rosji.

Z żądaniem ograniczenia personelu amerykańskich placówek do 455 osób MSZ Rosji wystąpiło pod koniec lipca. Krok ten był według Moskwy reakcją na działania USA - wydalenie pod koniec grudnia zeszłego roku 35 dyplomatów rosyjskich i odebranie stronie rosyjskiej dostępu do ośrodków wypoczynkowych dla dyplomatów.

Z kolei wydalenie dyplomatów Amerykanie uzasadniali szykanowaniem pracowników ambasady USA w Moskwie i domniemaną ingerencją służb rosyjskich w ubiegłoroczne wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych.(PAP)

Z Moskwy Anna Wróbel

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje