Rosja: Sąd zwolnił za kaucją kolejnego działacza Greenpeace'u

Sąd w Petersburgu w nocy z poniedziałku na wtorek zmienił Andriejowi Allachwierdowowi, kolejnemu z zatrzymanych po akcji Greenpeace'u na Morzu Barentsa, areszt tymczasowy na kaucję. Rano przystąpił do rozpatrzenia wniosku Polaka, Tomasza Dziemianczuka.

Rosyjski dziennikarz Andriej Allachwierdow pełni funkcję rzecznika prasowego Greenpeace Rosja.

Reklama

W poniedziałek ten sam sąd - Kalininski sąd rejonowy - zgodził się na zwolnienie za kaucją pieniężną dwojga innych obywateli rosyjskich: lekarki ze statku "Arctic Sunrise" Jekatieriny Zaspy i fotoreportera Denisa Siniakowa.

Wszyscy troje zostaną zwolnieni po wpłaceniu kaucji w wysokości po 2 mln rubli (ok. 61,5 tys. dolarów). Greenpeace poinformował, że zgromadził już środki na kaucje. Czeka tylko na podanie numeru rachunku bankowego, na który ma przelać pieniądze.

Termin aresztowania całej 30-osobowej grupy zatrzymanych aktywistów Greenpeace'u upływa w niedzielę, 24 listopada.

We wtorek rano Kalininski sąd rejonowy przystąpił do rozpoznawania wniosku Komitetu Śledczego FR o przedłużenie aresztowania obywatelowi RP, 37-letniemu Tomaszowi Dziemianczukowi, pracownikowi Uniwersytetu Gdańskiego. Jego adwokat też wnioskuje o zamienienie mu środka zapobiegawczego z tymczasowego aresztowania na kaucję pieniężną.

Z kolei w poniedziałek inny petersburski sąd rejonowy - Primorski, przedłużył o trzy miesiące tymczasowy areszt obywatelowi Australii Colinowi Russellowi, radiotelegrafiście z "Arctic Sunrise". Decyzja ta oznacza, że Russell pozostanie za kratkami do 24 lutego 2014 roku.

Komitet Śledczy FR wystąpił o przedłużenie tymczasowego aresztowania wobec wszystkich 30 członków załogi "Arctic Sunrise". Jego wnioski mają być rozpoznane do czwartku, 21 listopada. Rozpatrują je dwa wspomniane petersburskie sądy.

11 listopada ekolodzy zostali przewiezieni z Murmańska do Petersburga, gdzie umieszczono ich w trzech aresztach śledczych. Źródła w rosyjskich organach ścigania wyjaśniły, że chodziło o poprawę warunków ich przetrzymywania.

18 września działacze Greenpeace'u z pokładu statku "Arctic Sunrise" usiłowali dostać się na należącą do koncernu paliwowego Gazprom platformę wiertniczą Prirazłomnaja na Morzu Barentsa, aby zaprotestować przeciwko wydobywaniu ropy naftowej w Arktyce. Interweniowała straż przybrzeżna Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), która zatrzymała statek i odholowała do Murmańska.

Sąd rejonowy w tym mieście na północy Rosji nakazał aresztowanie na dwa miesiące wszystkich członków załogi, w tym 26 cudzoziemców pochodzących z 18 krajów.

Początkowo Komitet Śledczy postawił im zarzut piractwa, za co groziło im od 10 do 15 lat pozbawienia wolności w kolonii karnej. 23 października komitet zakomunikował, że zmienił oskarżonym kwalifikację czynu z "piractwa" na "chuligaństwo". Zmiana ta oznacza złagodzenie zarzutów - chuligaństwo jest zagrożone karą do 7 lat łagru.

Aktywiści Greenpeace'u odrzucili oskarżenia o piractwo i stworzenie zagrożenia dla bezpieczeństwa pracowników platformy wiertniczej. Podkreślają, że ich protest był akcją pokojową, a "Arctic Sunrise" nie naruszył 500-metrowej strefy bezpieczeństwa wokół platformy. Odrzucają także zarzut chuligaństwa, argumentując, że w żaden sposób nie naruszyli porządku publicznego.

Komitet Śledczy od początku dopuszczał, że w miarę wyjaśniania, jaką rolę w wydarzeniach odegrali poszczególni członkowie załogi "Arctic Sunrise", środek zapobiegawczy w stosunku do części z nich może zostać zmieniony na łagodniejszy. Jednocześnie Komitet Śledczy nie wyklucza postawienia działaczom Greenpeace'u zarzutów popełnienia innych "ciężkich przestępstw".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy