Rosjanie podzieleni w ocenie Putina

Dziś mija 17 lat od pierwszego zaprzysiężenia Władimira Putina na urząd prezydenta i pięć lat od dnia, gdy został zaprzysiężony po raz trzeci. Prokremlowskie środowiska chwalą rosyjskiego przywódcę za wzmocnienie pozycji kraju na arenie międzynarodowej i walkę z kryzysem. Natomiast antyputinowska opozycja zarzuca gospodarzowi Kremla wciąganie Rosji w konflikty z sąsiadami, łamanie wolności obywatelskich i tolerowanie korupcji.

Agencja TASS opublikowała obszerny tekst, w którym wylicza zasługi Władimira Putina z ostatnich pięciu lat. Wskazuje przy tym na trudną sytuację gospodarczą Rosji, będącą wynikiem zachodnich sankcji. Nie wspomina jednak o aneksji Krymu, wojnie w Donbasie, wojnie w Syrii i ochłodzeniu kontaktów z Zachodem, w tym sprowokowaniu ostrych napięć na linii Moskwa - Sojusz Północnoatlantycki. 

Reklama

Zwracają na to jednak uwagę przedstawiciele antyputinowskiej opozycji, którzy tak jak Giennadij Gudkow mówili o tym w trakcie sobotniej demonstracji. "Kraj znalazł się w międzynarodowej izolacji i wpadł w głęboki kryzys ekonomiczny i systemowy. Kraj wciągany jest to w jeden, to w drugi konflikt zbrojny. Konstytucja dla nich to puste słowa, a rosyjskie prawa jedynie zwykłe kartki papieru" - oświadczył Giennadij Gudkow.  

Rosyjscy dziennikarze przypominają, że kolejne wybory prezydenckie w Rosji odbędą się 18 marca przyszłego roku. Choć Władimir Putin do tej pory nie potwierdził swojego udziału, to według sondaży jest najpoważniejszym kandydatem, który może liczyć nawet na 70-procentowe poparcie.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje