"Rossijskaja Gazieta": Kto zapłaci ambasadzie Rosji w Polsce?

"Kto zapłaci ambasadzie Rosji?" - pyta w czwartek w tytule rządowa "Rossijskaja Gazieta", wyjaśniając, w podtytule, że "władze Warszawy nie poczuwają się do odpowiedzialności za szkody wyrządzone misji dyplomatycznej Federacji Rosyjskiej w Polsce". Rzecznik stołecznego ratusza powtarza, że straty nie powstały z winy miasta.

Dziennik informuje, że rosyjska ambasada oszacowała na 11 tys. dolarów straty, jakie poniosła w czasie burd 11 listopada, kiedy to podczas Marszu Niepodległości została przez chuliganów obrzucona racami, petardami i kamieniami.

Reklama

"Rossijskaja Gazieta" podkreśla, że "różne instytucje w Polsce wzajemnie przerzucają na siebie odpowiedzialność za straty poniesione przez rosyjską placówkę". Dziennik tłumaczy, że ambasada FR wystosowała odpowiednią notę do MSZ Polski, które jednak uznało, że jej rozpatrzenie nie leży w jego gestii. Podaje też, że polskie MSZ przekierowało rosyjską notę do Urzędu miasta st. Warszawy, który z kolei oświadczył, że nie był organizatorem manifestacji.

Rzecznik stołecznego ratusza Bartosz Milczarczyk powiedział w czwartek, że nota MSZ jest analizowana i urząd miasta na nią odpowie. Podkreślił, że miasto nie widzi jednak podstaw prawnych do tego, by pokryć straty ambasady, gdyż nie powstały z jego winy.

Warszawski ratusz nie był organizatorem Marszu Niepodległości

Warszawski ratusz nie był organizatorem Marszu Niepodległości, podczas którego ambasada Rosji poniosła straty, podobnie jak miasto, które oszacowało je na 120 tys. zł. Według zapowiedzi prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz, ratusz od organizatora zgromadzenia będzie domagał się ich pokrycia na drodze cywilnej.

"Rossijskaja Gazieta" przytacza również wypowiedź profesora prawa międzynarodowego Dmitrija Łabina z elitarnego Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (MGIMO), który zwrócił uwagę, że konwencja wiedeńska o stosunkach dyplomatycznych nie przewiduje, by jedno suwerenne państwo miało obowiązek rekompensowania czegokolwiek drugiemu.

"Jest to nieprzyjemny incydent"

 - Ponieważ jednak jest to nieprzyjemny incydent, to nasuwa się wniosek, że należy coś zapłacić w geście dobrej woli, potwierdzającym przyjazne i dobrosąsiedzkie relacje, a także wolę kontynuowania współpracy, w tym w rozładowywaniu negatywnych emocji  - oświadczył Łabin.

Prawnik zaznaczył, że poszkodowane państwo może także skorzystać ze środków przewidzianych w artykule 33. Karty Narodów Zjednoczonych, tj. zaproponować negocjacje albo wystąpić do instancji sądowych lub arbitrażowych.

Według agencji ITAR-TASS w następstwie zajść w Warszawie w dniu Święta Niepodległości została uszkodzona brama wjazdowa do rosyjskiej ambasady, domofon i trzy samochody, a teren zasłały odłamki, butelki i kawałki petard; ucierpiały też inne obiekty kompleksu dyplomatycznego Rosji - budynek przedstawicielstwa handlowego i Rosyjskiego Centrum Nauki i Kultury.


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje