RPA: "Dzień Zero" coraz bliżej. W Kapsztadzie zabraknie wody?

W Kapsztadzie zaczyna brakować wody - informuje "The Independent". Według zapowiedzi "Dzień Zero", czyli moment, kiedy drastycznie zostaną ograniczone dostawy wody, ma nadejść 9 lipca.

Kapsztad najprawdopodobniej stanie się pierwszym miastem na świecie, w którym kompletnie zabraknie wody - zapowiada "Independent". Ostatnie szacunki wskazują, że dzień ten ma nastąpić 9 lipca. Zapasy wody mają być wtedy tak niskie, że trzy czwarte mieszkańców miasta może być odcięte od dostępu do niej. Moment, kiedy to nastąpi, jest nazywany "Dniem Zero".

Reklama

Badacze twierdzą, że ta sytuacja, do której doprowadził m.in. wyjątkowo niski poziom opadów deszczu przez trzy lata, będzie się powtarzała również w innych miastach. Ma się do tego przyczyniać również globalne ocieplenie. 

Wpływ globalnego ocieplenia

Naukowcy podejrzewali już od dawna, że zmiany w klimacie mogą doprowadzać do klęsk żywiołowych: susz, powodzi czy huraganów. Do tej pory brakowało jednak twardych danych. W Kapsztadzie występował dotychczas następujący po sobie cykl susz i opadów deszczu. Przedłużający się okres suszy wskazuje na wpływ globalnego ocieplenia, który doprowadził do nieuniknionych problemów z zaopatrzeniem w wodę. 

"Skutki globalnego ocieplenia są powiązane z tym zjawiskiem naturalnym" - potwierdza prof. Mark New z Uniwersytetu Kapsztadzkiego. 

Kapsztad będzie pierwszym miastem, które dotknie na taką skalę problem z zaopatrzeniem w wodę, ale - jak przewidują naukowcy - inne miasta podzielą jego los. Szczególnie zagrożone są metropolie takie jak: Meksyk, Sao Paulo i - deszczowy zazwyczaj - Londyn.

Według raportu ONZ, w 2025 r. dwie trzecie światowej populacji będzie się zmagało z brakiem wody. Ma się do tego przyczynić ocieplenie klimatu, znaczny wzrost liczby ludzi na całej planecie oraz idące za tym zwiększone zapotrzebowanie na żywność. 

"Świadomość wartości wody"

Czy czeka nas apokalipsa? Dr Piotr Wolski, hydrolog z Uniwersytetu Kapsztadzkiego, jest zdania, że brak wody w Kapsztadzie może mieć pozytywny skutek. "Jednym pozytywnym rezultatem suszy jest to, że światowa populacja lepiej rozumie powiązania między klimatem a codziennym życiem, a także pojawia się świadomość wartości wody i potrzeba oszczędzania".

Władze w Kapsztadzie postanowiły wprowadzić restrykcje dotyczące zużycia wody. W 2015 r. mieszkańcy zużywali 1,2 mld litrów wody dziennie, a dzisiaj tylko 600 mln. Dr Wolski podkreśla, że zagrożenie suszą zmusiło naukowców do poszukiwania alternatywnych źródeł wody. 

Głównym problemem jest niezmiennie dwutlenek węgla. Najnowsze prognozy wskazują, że do końca tego stulecia tereny wokół Morza Śródziemnego, południowo-wschodnie regiony USA i południowa Afryka będą się zmagały z klęską suszy, jeśli poziom emisji dwutlenku węgla do atmosfery nie spadnie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje