Sąd w Moskwie podtrzymał kary nałożone na stowarzyszenie Gołos

Priesnieński Sąd Rejonowy w Moskwie w piątek podtrzymał swoją wcześniejszą decyzję o ukaraniu stowarzyszenia Gołos za to, że nie zarejestrowało się w Ministerstwie Sprawiedliwości Federacji Rosyjskiej jako "zagraniczny agent".

W kwietniu sędzia pokoju przy tym sądzie wymierzył Gołosowi karę grzywny w wysokości 300 tys. rubli (ok. 9,3 tys. dolarów), a jego szefowej Lilii Szybanowej - 100 tys. rubli (ok. 3,1 tys. USD).

Reklama

Rejestracji jako "zagraniczny agent" od organizacji pozarządowych (NGO) wymaga uchwalona w ubiegłym roku przez parlament Rosji z inicjatyywy Kremla ustawa o organizacjach otrzymujących środki finansowe z zagranicy, a uczestniczących w życiu politycznym FR.

Zgodnie z tym aktem prawnym, organizacje takie otrzymują status "pełniących funkcje zagranicznych agentów" oraz zostają objęte restrykcyjną kontrolą ze strony państwa. Za niepodporządkowanie się nowym przepisom takim NGO i ich szefom grożą wysokie kary pieniężne, a nawet więzienie.

Gołos odmawia zarejestrowania się w charakterze "zagranicznego agenta", podkreślając, że prowadzi działalność społeczną, a nie polityczną. Zaprzecza również, by po uchwaleniu wspomnianej ustawy otrzymywał zagraniczne granty.

Stowarzyszenie Gołos działa w Rosji od 2002 roku. Zajmuje się monitorowaniem wyborów wszystkich szczebli w FR, szkoleniem obserwatorów na wybory i dokumentowaniem przypadków łamania ordynacji wyborczej.

Oponenci Kremla utrzymują, że Gołos stał się celem restrykcji ze strony władz z powodu roli, jaką odegrał w wyborach parlamentarnych w grudniu 2011 i prezydenckich w marcu roku 2012, kiedy to wytknął władzom liczne nieprawidłowości.

Gołos jest pierwszą organizacją pozarządową ukaraną z mocy tej ustawy. Podobne kary grożą kilkunastu innym NGO, które otrzymały już od prokuratury oficjalne wezwania do zarejestrowania się w charakterze "zagranicznych agentów".

Wezwania te są rezultatem przeszukań, które prokuratura od lutego prowadzi w siedzibach niezależnych od Kremla organizacji pozarządowych. Rewizje objęły ok. 2 tys. NGO, w tym wiele zajmujących się obroną praw człowieka i walczących z korupcją. Przeszukano biura m.in. Memoriału, Agory, Amnesty International, Human Rights Watch i Transparency International. Skontrolowano również niezależną pracownię badania opinii publicznej Centrum Lewady, a nawet niektóre ośrodki zajmujące się nauczaniem języków obcych.

Przeszukania te wywołały krytykę społeczności międzynarodowej. Zaniepokojenie wyraziły m.in. Rada Europy, Unia Europejska, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Niemcy i Francja. Rada Europy oceniła, że przyjęta w 2012 roku ustawa o NGO paraliżuje pracę tych organizacji.

Wśród skontrolowanych organizacji było też kilka struktur założonych przez obywateli FR polskiego pochodzenia, co publicznie skrytykował ambasador RP w Moskwie Wojciech Zajączkowski, określając te działania jako nieuzasadnione. W sprawie tych kontroli interweniowali również marszałek Senatu Bogdan Borusewicz i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Ten pierwszy w zeszłym tygodniu w Niżnym Nowogrodzie wobec przewodniczącej Rady Federacji, izby wyższej parlamentu Rosji Walentyny Matwijenko, a Sikorski w maju w Warszawie wobec szefa dyplomacji FR Siergieja Ławrowa.

Kontrole i przeszukania w biurach organizacji pozarządowych w Rosji zaczęły się po lutowym wystąpieniu prezydenta Władimira Putina na spotkaniu z kierownictwem Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Putin zażądał wówczas od FSB "zwalczania wszelkich prób bezpośredniej lub pośredniej ingerencji w sprawy wewnętrzne FR".

Gospodarz Kremla wezwał FSB do skupienia uwagi m.in. na NGO finansowanych z zagranicy. Oznajmił, że organizacje kierowane i finansowane z zagranicy nie mają prawa do występowania w imieniu całego narodu rosyjskiego.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje