Samolot runął na las. Pilot zginął na miejscu

Śmierć pilota samolotu gaśniczego. Maszyna brała udział w gaszeniu pożarów płonącego buszu w australijskim stanie Nowa Południowa Walia.

Do tragedii doszło nad parkiem narodowym Budwang. Z nieznanych jeszcze przyczyn samolot spadł na las, powodując kolejny pożar. 43-letni pilot zginął na miejscu. Wysłano go do akcji gaśniczej w związku z poprawą pogody. Zamiast bezdeszczowego upału, nad okolice Sydney nadeszło lekkie ochłodzenie.
Pożary w Nowej Południowej Walii zaczęły się tydzień temu. Obecnie jest ich 20, w szczytowym momencie było 55. Spłonęło 120 tysięcy hektarów lasów, zniszczonych zostało ponad 200 domów. Jeden mężczyzna zmarł na atak serca, gdy próbował gasić ogień trawiący jego dobytek.
Podejrzani o wywołanie pierwszych pożarów są nieletni, zatrzymani przez australijską policję. Kolejne spowodowały przewracające się słupy energetyczne.

Dowiedz się więcej na temat: pożar | śmierc | Australia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje