Sikorski: W Monachium rozmowy o Syrii, Iranie i Ukrainie

Sytuacja w Syrii, irański program atomowy i kwestia Ukrainy będą tematami Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa - powiedział szef MSZ Radosław Sikorski. Jak mówił, w Monachium będzie rozmawiał z szefem rosyjskiej dyplomacji Siergiejem Ławrowem o zwrocie wraku tupolewa.

"Konferencja monachijska jest uważana za najważniejsze forum na świecie w sferze bezpieczeństwa międzynarodowego. Na pewno będziemy omawiać tragedię Syrii, także negocjacje wokół irańskiego programu atomowego i Ukrainę" - poinformował w piątek w radiowej Trójce szef polskiej dyplomacji.

W piątek rozpoczyna się 50. Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa. Do niedzieli około 20 szefów państw i rządów oraz około 50 ministrów spraw zagranicznych i obrony będzie dyskutować o konfliktach na świecie i sposobach ich rozwiązania.

Reklama

Podczas konferencji dojdzie też do spotkania w ramach tzw. Trójkąta Królewieckiego (Polska, Rosja, Niemcy). Zdaniem Sikorskiego będzie to dobra okazja do rozmowy o Ukrainie. "To bardzo użyteczna formuła, bo dwa kraje Unii Europejskiej i to dwa, które w sumie z tych większych krajów, najbardziej się Ukrainą interesują, będą mogły, porozmawiać - jak to się mówi w dyplomacji - szczerze z ministrem spraw zagranicznych Rosji" - powiedział Sikorski.

Pytany, co ma do przekazania w tej sprawie, odparł, że rozmowy dyplomatyczne nie powinny być ujawniane w mediach. "Sytuacja na Ukrainie jest dramatyczna, więc to będzie męska rozmowa" - dodał.

Na pytanie, czy podczas rozmowy z Ławrowem poruszy tradycyjnie temat zwrotu wraku tupolewa, odparł: "Poruszę i mam nadzieję, że otrzymam nietradycyjną odpowiedź". "To jest nasza własność. Mamy taką teorię, że Rosja zwróciłaby ten wrak, gdyby miała rękojmię, że nasza prokuratura nie oskarży żadnego Rosjanina w związku z katastrofą w Smoleńsku. O ile wiem, polska prokuratura nie da się w ten sposób zaszantażować" - powiedział minister spraw zagranicznych. Na uwagę, że w takim razie nie wierzy w powodzenie tej misji, Sikorski odpowiedział: "Ale będę ją systematycznie i uporczywie prowadził".

Pytany o realność dojścia na Ukrainie do krwawych scenariuszy, odpowiedział: "Nie potrafię powiedzieć w procentach, bo to wie tylko jedna osoba i ona nie mieszka w Warszawie, a w Kijowie, ale one są niestety realne, bo nadal nie wiemy, czy to jest prawdziwa chęć władzy dogadania się z własnym społeczeństwem, czy też kolejny manewr" - ocenił szef dyplomacji. Dopytywany, czy polski rząd jest w razie czego gotowy, by przyjąć dużą liczbę uchodźców, odparł: "Bierzemy pod uwagę także tą możliwość".

Sikorski odniósł się również do czwartkowej odezwy prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza; Janukowycz oskarżył opozycję o zaostrzanie sytuacji oraz oświadczył, że władze wypełniły wszystkie warunki do pokojowego uregulowania konfliktu z przeciwnikami politycznymi.

"Przyznam się, że przestałem rozumieć politykę prezydenta Janukowycza, niektórzy politycy uważają, że szczyt sprytu to nie dokonywać decyzji i lawirować" - skomentował minister.

"Z tych wykresów, które widzieliśmy w ostatnich dniach, tego, jak rosła gospodarka Polski i Ukrainy przez ostatnie 20 lat, widzimy, jaka jest cena niepodejmowania decyzji. Trzecia droga prowadzi do trzeciego świata. Polska jest nie tylko trzy razy zamożniejsza, ma także mniejsze nierówności społeczne" - wskazał Sikorski.

W środę ukraiński parlament uchwalił ustawę o amnestii przygotowaną przez prezydencką Partię Regionów. Ustawa przewiduje, że amnestia zacznie obowiązywać dopiero wtedy, gdy przeciwnicy rządu opuszczą zajmowane budynki administracji państwowej w Kijowie i innych miastach Ukrainy. Opozycja domaga się bezwarunkowej amnestii dla uczestników protestów antyrządowych. We wtorek z kolei parlament anulował tzw. ustawy dyktatorskie, ograniczające m.in. prawo obywateli do wieców, a premier Ukrainy Mykoła Azarow podał się do dymisji, którą przyjął prezydent Janukowycz.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje