Silvio Berlusconi skazany na 7 lat więzienia

Obrona byłego premiera Włoch Silvio Berlusconiego zapowiedziała odwołanie się od wyroku sądu w Mediolanie, który skazał polityka w poniedziałek na 7 lat więzienia i dożywotni zakaz sprawowania urzędów za korzystanie z prostytucji nieletnich i nadużycie władzy.


Reklama

Niccolo Ghedini, adwokat Berlusconiego i senator jego partii, Ludu Wolności, zwrócił uwagę, że wyrok jest wyższy od kary, której żądała prokurator - sześciu lat więzienia.       

Rzecznik partii Daniele Capezzone nazwał wyrok "bezsensownym i absurdalnym". "To realizacja precyzyjnego planu politycznego, medialnego i sądowego, by pozbyć się Berlusconiego z polityki, bo jego winą jest fakt, że stanowi on dla lewicy bastion nie do pokonania na drodze demokratycznych wyborów" - oświadczył Capezzone.          
Były przewodniczący Senatu Włoch z ramienia Ludu Wolności Renato Schifani uznał wyrok za "surrealistyczny". "Jest winny, nie ma ofiary" - mówił Schifani. Postawę sędziów określił jako "anomalię występującą tylko we Włoszech".       Byłego szefa rządu nie było w sądzie w chwili ogłoszenia wyroku.         

Sprawa dotyczy rozwiązłych przyjęć w rezydencji Berlusconiego znanych jako bunga bunga. Proces w "sprawie Ruby", nazwanej tak od imienia nieletniej uczestniczki przyjęć w rezydencji, rozpoczął się w 2011 roku.       W ciągu 27 miesięcy odbyło się 50 rozpraw; prawie wszystkie bez udziału Berlusconiego. On sam długo podważał kompetencje mediolańskiego sądu, argumentując, że powinien stanąć przed specjalnym trybunałem ministrów, gdyż sprawa dotyczy czasu, gdy był premierem.       Jego wniosek o zmianę sądu został odrzucony.           


Skandal wybuchł przypadkowo 27 maja 2010 roku na posterunku policji w Mediolanie. W nocy trafiła tam pod zarzutem kradzieży 3 tysięcy euro na szkodę współlokatorki nieletnia córka imigrantów z Maroka Karima el Mahroug, znana pod pseudonimem Ruby Złodziejka Serc. Po ucieczce z domu rodzinnego na Sycylii w wieku 16 lat zamieszkała w Mediolanie i była tancerką w klubach.           

Policjanci byli zdecydowani odesłać ją do ośrodka dla nieletnich. Jednak na posterunek zadzwonił nieoczekiwanie Pietro Ostuni, szef gabinetu premiera Berlusconiego, przebywającego wtedy z wizytą w Paryżu, mówiąc w jego imieniu, że zatrzymaną nastolatkę należy zwolnić, ponieważ jest to krewna ówczesnego prezydenta Egiptu Hosniego Mubaraka. Berlusconi poprzez swego współpracownika argumentował, że należy uniknąć "incydentu dyplomatycznego" na linii Rzym-Kair. Policjantów szef gabinetu poinformował, że po Karimę przyjdzie radna regionu Lombardia Nicole Minetti. To ona podjęła się opieki nad dziewczyną, mimo że sędzia do spraw nieletnich podjęła wcześniej decyzję o tym, że pozostanie ona na komendzie policji w oczekiwaniu na umieszczenie jej rano w zakładzie poprawczym, i choć ustalono, że Karimy nie łączy nic z rodziną Mubaraka.         

To, co się stało tamtej nocy na policji, prokurator Ilda Boccassini nazwała potem "atakiem" na niezawisłe decyzje wymiaru sprawiedliwości.           

Wkrótce okazało się, że Ruby była uczestniczką przyjęć w rezydencji Berlusconiego w Arcore koło Mediolanu, nazywanych bunga bunga. W zabawach tych brało udział wiele młodych kobiet, sprowadzanych między innymi przez prawną opiekunkę Ruby, czyli Nicole Minetti.           

Prokuratura, która wszczęła dochodzenie, złożyła wniosek o natychmiastowe postawienie premiera przed sądem, stawiając mu zarzuty korzystania z prostytucji nieletnich. Śledczy stwierdzili, że w domu urzędującego wtedy szefa rządu dochodziło regularnie do prostytucji, a miała się jej dopuszczać także nieletnia Ruby.           

Berlusconi otrzymał też obciążony groźbą wyższej kary zarzut nadużycia władzy. Za takie przestępstwo uznano nocny telefon na posterunek i doprowadzenie do zwolnienia nieletniej podejrzanej o kradzież.           

Kolejne miesiące przyniosły ujawniane przez prasę niekiedy szokujące szczegóły zabaw w posiadłości w Arcore, opisywanych wręcz jako seksualne orgie. Młode kobiety - łącznie doliczono się ich około 30 - wychodziły stamtąd z kopertami z pieniędzmi. Otrzymywała je również Ruby.          

To były eleganckie kolacje, połączone z tańcami i burleską - zapewniał Berlusconi i jego obrona.           

Postępowanie przed sądem koncentrowało się na dwóch zasadniczych aspektach: rodzaju zażyłości między Berlusconim a Ruby, a także na tym, czy wiedział on wtedy, że jest nieletnia. Oboje mówili wielokrotnie, że nie łączyła ich seksualna bliskość.       Berlusconi zapewniał, że Karima mówiła, że ma 24 lata. Były premier broni się też, podkreślając, że to sama dziewczyna powiedziała mu, że jest krewną Mubaraka, i dlatego nalegał na jej uwolnienie, chcąc uniknąć  incydentu dyplomatycznego.         

W październiku zeszłego roku lider centroprawicy i magnat medialny oświadczył przed sądem, że postawienie go w stan oskarżenia jest "potwornym zniesławieniem" i elementem kampanii przeciwko niemu, by wyeliminować go ze sceny politycznej.       W mowie oskarżycielskiej prokurator Ilda Boccassini powiedziała, że nie ulega wątpliwości, że w domu Berlusconiego działał "system prostytucji, zorganizowany, by zaspokoić jego życzenia".           

Bohaterka skandalu, 20-letnia Ruby ma małe dziecko ze swoim partnerem. Wielokrotnie występowała publicznie w obronie zarówno swego dobrego imienia, jak i Berlusconiego.          

Z Rzymu Sylwia Wysocka 

Dowiedz się więcej na temat: Silvio Berlusconi | Ruby | skandal | prostytucja | Włochy | Karima El Mahroug

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje