Skazany na 24 lata szef Enronu wyjdzie wcześniej z więzienia

Były dyrektor koncernu Enron i negatywny bohater jednego z największych skandali finansowych w USA, Jeffrey Skilling, skazany w 2006 roku na 24 lata więzienia porozumiał się z prokuraturą i jego kara zostanie skrócona - poinformował w środę prawnik Skillinga.

Skilling i założyciel energetycznego koncernu Enron Ken Lay zostali uznani za winnych zdefraudowania aktywów koncernu i prowadzenie fałszywej księgowości w celu wykazywania nieistniejących zysków i ukrywania rosnącego zadłużenia.

Reklama

Lay zmarł na atak serca wkrótce po swoim procesie w 2006 roku.

Zgodnie z porozumieniem zawartym przez adwokatów Skillinga spędzi on w więzieniu od 14 do 17,5 lat, o ile układ ten zostanie zaakceptowany przez sędziego federalnego w Houston, w stanie Teksas.

Rzecznik ministerstwa sprawiedliwości Peter Carr powiedział, że zawarcie porozumienia pozwoli nareszcie ofiarom upadku ENronu na uzyskanie wartych ponad 40 mln dol. odszkodowań. Ciągnące się apelacje w sprawie Skillinga uniemożliwiały jak dotąd władzom przekazanie aktywów Skillinga osobom poszkodowanym.

Koncern zbankrutował w 2001 roku. Skilling otrzymał najsurowszy wyrok w tzw. aferze Enronu, był też najwyższej rangi menedżerem tego koncernu, skazanym po upadku firmy. Prócz kary więzienia miał również zapłacić 45 mln dol. odszkodowania dla akcjonariuszy koncernu.

Bankructwo Enronu pozbawiło pracy ponad 5 tys. osób, a posiadacze akcji koncernu ponieśli straty na sumę ok. 60 mld dol., często tracąc dorobek całego życia. Fundusz emerytalny firmy stracił ponad 2 mld dol.

Bankructwo Enronu, który był jednym z największych koncernów energetycznych na świecie (zajmował się też m.in. telekomunikacją i produkcją papieru), stało się symbolem korupcji w amerykańskim świecie biznesu.

Dowiedz się więcej na temat: wolność | kara więzienia | wyrok | USA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje