Słowacja: Pozycja Wyszehradu w sprawie Brexitu taka, jak reszty UE

Słowacki minister ds. europejskich Ivan Korczok wykluczył możliwość specjalnego traktowania Wielkiej Brytanii przez Grupę Wyszehradzką, podkreślając, że "nasze miejsce w rokowaniach w sprawie Brexitu jest wśród 27 państw członkowskich" UE.

Korczok, jeden z najbardziej doświadczonych słowackich dyplomatów, rozmawiał z PAP podczas wizyty w Londynie, w trakcie której wziął m.in. udział w debacie o przyszłości Unii Europejskiej wraz z ministrami ds. europejskich z Polski, Czech i Węgier.

Reklama

53-letni minister w koalicyjnym rządzie centrolewicowej partii Smer podkreślił, że "jest optymistą" co do zbliżających się negocjacji dotyczących wyjścia Wielkiej Brytanii z UE po tym, jak Rada Europejska gładko przyjęła wytyczne dla Komisji Europejskiej do negocjacji z rządem w Londynie, uwzględniając m.in. szczegółowe oczekiwania państw Wyszehradu.

"Jeśli chodzi o negocjacje dotyczące Brexitu, miejsce Grupy Wyszehradzkiej jest wśród pozostałych 27 państw członkowskich, taka jest główna zasada. To pozwoli nam na przeprowadzenie tych niezwykle skomplikowanych negocjacji w odpowiedni sposób, pozwalając ograniczyć szkody związane z wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej" - przekonywał Korczok. Wykluczył przy tym oddzielne, regionalne rokowania z Wielką Brytanią z pominięciem unijnych negocjatorów.

Minister dodał, że "odnotowuje zainteresowanie brytyjskiego rządu do prowadzenia bilateralnych relacji" z wybranymi krajami, ale "nie widzi powodu, żeby odwoływać się do różnic pomiędzy poszczególnymi państwami".

"Kiedy o tym myślę, przychodzi mi do głowy szczyt Unii Europejskiej, gdzie zajęło nam naprawdę jedną minutę, żeby przyjąć wytyczne (dla Komisji Europejskiej). Te negocjacje będą trudne, oczywiście, ale jestem optymistą, bo mamy jasny konsensus, jeśli chodzi o (unijne) oczekiwania" - podkreślił.

Korczok zaznaczył jednak, że Słowacja wraz z pozostałymi państwami Grupy Wyszehradzkiej zapisała w przyjętych w ubiegłym miesiącu wytycznych do dalszych negocjacji "nieprzekraczalne wymagania" dotyczące praw migrantów.

Jak powiedział, środkowoeuropejskie rządy oczekują "zagwarantowania praw obywateli zgodnie z unijnym prawem, które wciąż obowiązuje i będzie obowiązywało (w Wielkiej Brytanii) aż do dnia wyjścia ze Wspólnoty". Jednocześnie przyznał, że jest świadomy tego, iż po opuszczeniu UE przez W. Brytanię będzie konieczne znalezienie "rozwiązania akceptowalnego dla Brytyjczyków, którzy chcą ponownie wprowadzić kontrolę migracji", nie wykluczając możliwości zakończenia swobody przepływu osób pomiędzy UE a Wielką Brytanią po marcu 2019 roku, który ma być ostateczną datą Brexitu.

Słowacki minister odmówił jednocześnie spekulacji o wymaganej wpłacie brytyjskiego rządu do unijnego budżetu, zanim europejscy liderzy zgodzą się na rozpoczęcie realnych negocjacji dotyczących przyszłej umowy o wolnym handlu.

"Zgadzam się z Michelem Barnierem (głównym negocjatorem Komisji Europejskiej - PAP), który powiedział, że na tym etapie rozmów nie ma jeszcze żadnej konkretnej kwoty" - zaznaczył, dodając jednocześnie, że sprzeciwia się używanemu przez brytyjską prasę określeniu "Brexit bill" ("rachunek za Brexit").

"To nie jest żaden rachunek - nikt nie chce ukarać Wielkiej Brytanii finansowo ani politycznie, a tylko ustalić konsekwencje tej decyzji (o wyjściu z Unii Europejskiej). Właściwym byłoby nazwanie tego porozumieniem finansowym, które jest rezultatem wolnego wyboru wolnych obywateli Wielkiej Brytanii" - podkreślił.

Wbrew agresywnej retoryce części eurosceptycznych posłów brytyjskiej Partii Konserwatywnej i tabloidów na Wyspach Brytyjskich, Korczok wykluczył scenariusz, w którym Brytyjczycy mogliby zerwać negocjacje dotyczące wpłaty do budżetu, uznając żądania Brukseli za zbyt wygórowane.

"Otrzymujemy ciągle zapewnienia, że rząd w Londynie uszanuje swoje zobowiązania, w tym także finansowe" - zaznaczył, dodając, że po Brexicie "będzie mi brakowało odpowiedzialnej, krytycznej i otwartej postawy Wielkiej Brytanii (...) i nie chcę wierzyć w to, że zmienią to podejście teraz, w procesie wyjścia ze Wspólnoty".

Korczok dodał także, że korzystnemu przeprowadzeniu procesu wyjścia W. Brytanii z UE pomogłoby "jak najszybsze rozpoczęcie negocjacji" i ostrożność obu stron przed składaniem nadmiernych deklaracji w mediach. "Nie potrzebujemy oświadczeń, ale ciężkiej, codziennej pracy" - zaznaczył.

Wielka Brytania rozpoczęła proces wyjścia z Unii Europejskiej 29 marca i powinna opuścić Wspólnotę w ciągu dwóch lat.

Z Londynu Jakub Krupa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy