Słowacka prasa: Radość z wygranej Kiski jest zagadkowa

Komentując dziś wynik wyborów prezydenckich na Słowacji tamtejszy dziennik ekonomiczny "Hospodarske Noviny" wskazał, iż zrozumiała jest satysfakcja przeciwników premiera Roberta Fico z jego przegranej, ale radość ze zwycięstwa Andreja Kiski to zagadka.

W drugiej turze wyborów prezydenckich w sobotę Fico otrzymał 40,6 proc. głosów, zaś debiutujący na scenie politycznej przedsiębiorca i filantrop Kiska 59,4 proc.

"Wciąż nie jest jasne, czy nowy prezydent jest konserwatywny czy też liberalny, czy jest bardziej na prawo, na lewo czy też w środku, albo czy woli solidarność czy też indywidualną odpowiedzialność i inicjatywę. Być może on sam nie ma jasności w tej sprawie" - napisała gazeta.

Reklama

Dziennik wyraził jednocześnie przekonanie, że prezydentura Kiski nie grozi ingerowaniem w działalność władzy ustawodawczej i wykonawczej, kiedy to kwestia niesprecyzowanych poglądów głowy państwa mogłaby mieć swoją wagę.

"Zatem nie może się stać nic gorszego niż to, że będzie godnym następcą (poprzednich prezydentów Rudolfa) Schustera i (Ivana) Gaszparovicza" - prognozują "Hospodarske Noviny".

"Tą lepszą wiadomością jest porażka Fico, ale nie tylko z powodu radości, że widzi się go w chwili największego poniżenia. Kiska pokonał go jego własną bronią - beztreściwymi przemowami. Jednak Fico w przeciwieństwie do innych przegranych kandydatów nie odchodzi na śmietnik historii, ale pozostaje na czele jednopartyjnego rządu" - zaznaczył słowacki dziennik.

"Fico nie spartolił kampanii przedwyborczej, ale rządzenie. Obiecywał gwarancje dobrobytu, a gdy zaczęło być jasne, że nie zdoła ich dostarczyć, zwrócił się do wyborcy o prezydencką emeryturę" - tłumaczy gazeta dodając, iż premier uwierzył w fałszywy mit, że jego elektorat to w większości ludzie nierozgarnięci.

Zdaniem "Hospodarskich Novin", wewnętrzna rebelia przeciwko Fico w jego własnym lewicowym ugrupowaniu Smer-SD jest mało prawdopodobna, bowiem jej potencjalni inicjatorzy instynktownie czują, że doprowadziłoby to do rozpadu partii. Trudniejsze będzie natomiast utrzymanie zaufania wyborców przez pozostałe jeszcze dwa lata obecnej kadencji parlamentarnej.

"Fico leży na ziemi, ale nie został jeszcze wyliczony do końca. Czy doznał nokautu, pokażą najbliższe tygodnie. Zobaczymy, czy jest prawdziwym bojownikiem, czy też tylko hazardzistą, któremu przestała iść karta i przegrał" - konkluduje słowacki dziennik.

Dowiedz się więcej na temat: Andrej Kiska | wybory | Słowacja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje