Służba Ochrony sprawdza zdjęcia b. agenta w fotelu prezydenckim

Rosyjska Federalna Służba Ochrony (FSO), chroniąca wysokich urzędników państwowych, w tym prezydenta, bada, czy autentyczne są zdjęcia, na których w fotelu w gabinecie szefa państwa siedzi były funkcjonariusz FSO - poinformował we wtorek rzecznik tych służb.

Portal Newsru.com pisze, że na kilku fotografiach kiepskiej jakości, którymi dysponuje dziennik "Moskowskij Komsomolec", widnieje niejaki Aleksiej Ustimczuk, który w latach 2004-2011 pracował w dziale łączności FSO, a obecnie odbywa karę 4,5 roku więzienia za uprowadzenie syna Jewgienija Kaspierskiego (Kaspersky) - komputerowego magnata od programów antywirusowych.

Dziennik nie ujawnił źródła zdjęć. Rzecznik FSO Siergiej Diewiatow powiedział, że dopiero gdy ekspertyza potwierdzi autentyczność fotografii, zostaną podjęte jakieś działania.

Reklama

Według gazety, która cytuje znajomą Ustimczuka, były funkcjonariusz FSO lubił się fotografować przy drogich samochodach czy w urzędach państwowych, a następnie zamieszczał zdjęcia w serwisach społecznościowych, żeby zaimponować kobietom. Według znajomej fotografie z gabinetu prezydenta pomagały Ustimczukowi w zdobywaniu zaufania ludzi, a pokazując je, dawał do zrozumienia, że jego pełnomocnictwa są niemal równe prezydenckim.

"Wychodzi na to, że każdy niegodziwiec może wejść do gabinetu głowy państwa i urządzić w nim sesję zdjęciową" - oburza się dziennik. Tymczasem użytkownicy sieci nie widzą w tym niczego zdrożnego. Gdzie tu przestępstwo? - pyta jeden z nich. "Przecież to nie świątynia, a prezydent jest urzędnikiem państwowym, a nie świętym" - dodaje.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje