Śmiertelna ofiara ataku rekina. "Plama krwi na wodzie"

Nowozelandczyk zginął z powodu ataku rekina na popularnej wśród turystów plaży Muriwai niedaleko Auckland w Nowej Zelandii.

Ofiarą jest 47-latek, który w chwili ataku pływał około 100 metrów od brzegu. Świadkowie mówią o "wielkiej plamie krwi na wodzie" i wystraszonych ludziach, którzy w panice uciekali z wody.

Reklama

Rekin miał około 4 metrów długości. Policjanci, którzy próbowali ratować mężczyznę, musieli oddać strzały w kierunku zwierzęcia, żeby odstąpiło od ataków. Gdy udało im się wyciągnąć ofiarę z wody, mężczyzna był już martwy.

Okoliczne plaże zostały zamknięte do piątku. Trwają poszukiwania rekina ludojada.

To pierwszy śmiertelny atak rekina w Nowej Zelandii od 35 lat.

INTERIA.PL/AFP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy