Sondaż: Clinton prowadzi, gdy Trump zmaga się z oskarżeniami kobiet

Kandydatka Demokratów do Białego Domu Hillary Clinton ma 7 punktów procentowych przewagi nad kandydatem Republikanów Donaldem Trumpem, który odpiera zarzuty kobiet o napastowanie seksualne - wynika z opublikowanego w piątek sondażu Reuters/Ipsos.

Sondaż przeprowadzono między 7 a 13 października. Wynika z niego, że Clinton ma poparcie 44 proc. ankietowanych, którzy deklarują zamiar głosowania; jej konkurent dostał 37 proc.

Reklama

To kolejny sondaż krajowy, przeprowadzony już po emisji nagrania wideo z seksistowskimi wypowiedziami Trumpa z 2005 roku, który wskazuje na Clinton jako faworytkę w wyborach 8 listopada. Wyjątek stanowił sondaż instytutu Rasmussena opublikowany w czwartek, który dawał Trumpowi 2 punkty poparcia nad Clinton, natomiast w sondaż Los Angeles Times/USC Tracking wskazywał na remis.

Clinton prowadzi średnio o 7 punktów procentowych

Portal RealClearPoliticks, który sumuje większość najważniejszych sondaży pokazuje jednak, że Clinton prowadzi ze swym konkurentem średnio o 7 punktów procentowych. Była pierwsza dama ma obecnie przewagę nad z Trumpem także w większości sondaży dotyczących tzw. stanów wahadłowych, gdzie rozegra się kluczowa walka.

Notowań Clinton nie osłabiła jak dotąd publikacja przez demaskatorski portal WikiLeaks maili szefa jej kampanii Johna Podesty. Z tysięcy maili, publikowanych stopniowo od ubiegłego tygodnia, wynika m.in., że Katar obiecał przekazać 1 mln dolarów dotacji dla jej fundacji z okazji urodzin Billa Clintona w 2011 roku, czyli gdy Hillary Clinton była sekretarzem stanu.

Kolejny argument dla krytyków Clinton

Jeśli do dotacji doszło (mail tego nie precyzuje), to jest to kolejny argument dla krytyków Clinton, którzy utrzymują, że poprzez fundację różne osoby mogły próbować wpływać na politykę zagraniczną USA. Z kolei w czwartek wyszło na jaw, że kandydatka Demokratów kilkadziesiąt razy zasłaniała się brakiem pamięci w pisemnych odpowiedziach na pytania w śledztwie w swojej prywatnej skrzynki pocztowej, którą prowadziła niezgodnie z przepisami obowiązującymi wysokich urzędników państwowych będąc sekretarzem stanu.

Ale rewelacje dotyczące Clinton i jej kampanii zostały zepchnięte na drugi plan w związku z narastającymi oskarżeniami pod adresem jej rywala w wyborach prezydenckich o napastowanie seksualne. Po tym jak Trump zaprzeczył podczas niedzielnej debaty telewizyjnej, by kiedykolwiek dopuścił się napaści seksualnej na kobietę, do mediów zgłaszają się kolejne kobiety, które twierdzą, że tego doświadczyły.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje