Soweto: Zagadka tłumacza na język migowy

Brytyjskie media donoszą o kontrowersjach wokół pożegnania Nelsona Mandeli na stadionie narodowym w Soweto. Jeszcze podczas wtorkowej uroczystości do organizatorów zaczęły napływać SMSy i maile z zażaleniami od głuchoniemych, że tłumacz na trybunie najwyraźniej nie zna języka migowego.

Sprawa wywołała międzynarodowy skandal i po jakimś czasie w okienku na ekranie pojawiła się inna tłumaczka migowa. Ale oficjalny tłumacz nie zszedł z posterunku i dalej z przekonaniem wymachiwał na podium rękami.

Reklama

Dziś rząd RPA wyjaśniał, że tłumacz - Thamsanqa Dyantyi - sprawdził się w przeszłości na innych imprezach, natomiast firma, która go zwerbowała, zniknęła po wtorkowym skandalu.

Sam tłumacz usprawiedliwiał się mediom krajowym i zagranicznym, że podczas uroczystości w Soweto padł ofiarą ataku schizofrenii: "Tego dnia, podczas pracy, doznałem załamania i widziałem anioły. Schodziły z nieba w stronę tłumu. Zacząłem się orientować, że nie jestem zdrowy, bo to niemożliwe. Ale proszę mi wierzyć, ze je widziałem. Od tej chwili nie byłem sobą" - mówił Thamsanqa Dyantyi reporterowi BBC.

Ten dziwny przypadek pogłębił nienajlepsze wrażenie, jakie pozostawiły obchody w Soweto, krytykowane za nadmierne przegadanie i świecące pustkami trybuny oraz zachowanie tłumu, który buczał podczas przemówienia prezydenta RPA, Jacoba Zumy.

Dowiedz się więcej na temat: Nelson Mandela | tłumacz | skandal | mandela

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje