Spór wokół nagrobka Karskiego; ambasador apeluje o współpracę

Ambasador RP w USA Ryszard Schnepf zaapelował we wtorek o współpracę do bratanicy Jana Karskiego, która zarzuciła MSZ brak konsultacji ws. nowego nagrobka legendarnego polskiego kuriera. Nowy pomnik ma jeszcze w tym roku stanąć na cmentarzu w Waszyngtonie.

- Przyjąłem z konsternacją i smutkiem protest pani Wiesławy Kozielewskiej (mieszkającej w Polsce bratanicy Jana Karskiego), bo Jan Karski jest dobrem wszystkich Polaków. To nasz obowiązek upowszechniać wiedzę o nim i dbać o jego spuściznę - powiedział polskim dziennikarzom we wtorek ambasador Schnepf. - Mam nadzieję i apeluję do pani Kozielewskiej, by podjęła współpracę z nami - dodał. - Spróbujmy uszanować w zgodzie pamięć o wielkim Janie Karskim, bo jestem przekonany, że nie życzyłby sobie awantur wokół swojej osoby".

Reklama

Ambasador odniósł się do zarzutów Kozielewskiej, jakoby MSZ bez zgody rodziny dokonywał wymiany nagrobka jej stryja. - Dostałam właśnie list od ambasadora Polski w Waszyngtonie Ryszarda Schnepfa, w którym pisze, że wyłonił się jakiś komitet nagrobkowy pracujący usilnie nad zdjęciem obecnego pomnika i zastąpieniem jakimś innym. MSZ ma za to zapłacić 11 tysięcy dolarów - powiedziała Kozielewska, cytowana we wtorek w "Dzienniku Wschodnim", dodając, że nie życzy sobie żadnych zmian nagrobka.

Chodzi o ogłoszoną w listopadzie 2012 r. przez szefa polskiej dyplomacji Radosława Sikorskiego inicjatywę budowy nowego nagrobka na cmentarzu Mount Olivet w Waszyngtonie, gdzie wraz z małżonką spoczywa Karski, bohaterski kurier polskiego podziemia w czasie II wojny światowej, który przekazał na Zachód pierwsze relacje naocznego świadka o eksterminacji Żydów. Karski zmarł w lipcu 2000 r.

Ambasador Schnepf podkreślił, że obecny nagrobek jest nie tylko mocno zniszczony (o czym alarmowały media), ale też w żaden sposób nie informuje, kim był Jan Karski. - Chcemy, by nagrobek, pozostając jednocześnie skromny w formie, informował, kim był i jak wiele Jan Karski zrobił dla ratowania świata - powiedział Schnepf.

Na dowód, że bratanica Karskiego została zaproszona do powołanego w marcu honorowego komitetu ws. budowy nagrobka, a także była na bieżąco informowana o jego pracach, Schnepf przedstawił korespondencję z Kozielewską, w tym jej list z 3 czerwca, w którym "wyraziła zgodę na korespondencyjne uczestnictwo w pracach komitetu".

- Nie potrafię zinterpretować decyzji pani Kozielewskiej. Odnoszę wrażenie, że jest to kolejna próba zawłaszczenia pamięci o Janie Karskim - powiedział Schnepf. Przypomniał, że to "z powodu protestów pani Kozielewskiej" polskie MSZ musiało wycofać się z planów wystawy, której celem miało być zaprezentowanie Amerykanom Medalu Wolności, który prezydent USA Barack Obama przyznał pośmiertnie Karskiemu.

Podkreślił, że nie ma podstaw, by zaprzestać prac nad nowym nagrobkiem, gdyż "prawa do dysponowania i decydowania o nagrobku Karskiego ma Instytut Jana Karskiego w Waszyngtonie". A ten udzielił zgody komitetowi honorowemu, którego przewodniczącym jest Schnepf.

Nowy nagrobek, z płaskorzeźbą przedstawiającą portret Karskiego wykonaną przez mieszkającego w Nowym Jorku polskiego artystę Andrzeja Pityńskiego, ma być gotowy jeszcze przed końcem tego roku. Tak, by planowane na przyszły rok uroczystości z okazji setnej rocznicy urodzin Karskiego odbyły się już przy nowym nagrobku - powiedział Schnepf.

W skład komitetu honorowego ds. budowy nagrobka Karskiego wchodzą także: Kaya Mirecka-Ploss, wieloletnia towarzyszka życia Karskiego i prezes honorowy "Jan Karski Institute for Tolerance and Dialogue"; Małgorzata Izdebska, dyrektor wykonawczy tego instytutu; Wanda Urbańska, prezes "Jan Karski Educational Foundation" w Nowym Jorku.

Z Waszyngtonu Inga Czerny

Dowiedz się więcej na temat: Ryszard Schnepf | ambasador | nagrobek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje