Spotkali się najwięksi wrogowie. "Skończył się wiek XX a zaczął XXI"

- To historyczne wydarzenie, o którym będziemy uczyć się w podręcznikach historii. Po raz pierwszy mogliśmy zobaczyć widok amerykańskiej flagi obok północnokoreańskiej. Można powiedzieć, że teraz skończył się wiek XX a zaczął XXI - powiedział Interii Radosław Pyffel, ekspert ds. Azji, komentując szczyt w Singapurze.

Podczas spotkania pomiędzy przywódcami USA i Korei Północnej w Singapurze podpisany został dokument, w którym Kim Dzong Un zobowiązuje się do starań o "całkowitą denuklearyzację Półwyspu Koreańskiego". Natomiast Donald Trump zobowiązał się do udzielenia Korei Płn. gwarancji bezpieczeństwa. Obaj przywódcy mówili także o budowaniu nowych relacji, które mają mieć wpływ na "pokój i dobrobyt" ich mieszkańców.

Reklama

- Po raz pierwszy w historii przywódca Korei Północnej spotkał się z przywódcą USA. Ani ojciec, ani dziadek Kim Dzong Una nie rozmawiali z przedstawicielami rządu USA. Dzieją się rzeczy, o których myśleliśmy, że nigdy się nie wydarzą - komentuje Radosław Pyffel.

Jego zdaniem w efekcie szczytu w Singapurze mogą zmienić się relacje pomiędzy USA a Koreą Północną, które do tej pory były bardzo napięte, na granicy wojny.

Jeszcze rok temu obaj przywódcy byli największymi wrogami. Prezydent USA nazwał Koreę "okrutnym reżimem", a Kim Dzong Una "małym i grubym". W odpowiedzi reżimowa gazeta z Korei Północnej napisała o Donaldzie Trumpie "ohydny zbrodniarz".

Dzisiaj przedstawiciele obu państw zmienili retorykę. Donald Trump powiedział: "Kim to bardzo utalentowany człowiek, który bardzo kocha swój kraj".  Przywódca Korei odwdzięczył się słowami, że będzie współpracował z Trumpem, aby sprostać wyzwaniom.

Znaczące jest także miejsce, w którym obaj przywódcy się spotkali.

Radosław Pyffel porównuje to do wydarzenia sprzed 40 lat.

W 1978 roku Singapur odwiedził przywódca Chin. Od tego czasu Chiny bardziej otworzyły się na świat, zainicjowane zostały reformy gospodarcze.

- Być może przywódca Chin doszedł wtedy do wniosku, że skoro w Singapurze mieszkają ludzie bogaci, dobrze ubrani i też są Azjatami, to dlaczego jego kraj nie powinien pójść tą drogą i zagwarantować swoim mieszkańcom dobrobyt - mówi Radosław Pyffel.

Przełomowy moment dla mieszkańców Korei

Według eksperta, dla mieszkańców Korei to spotkanie może okazać się przełomowym momentem, który bardziej otworzy ten kraj na innych i zmieni gospodarkę.

- Kiedy mieszkałem w Chinach, w ostatnich 10 latach,  to mówiono tam, że w Korei Północnej jest jak w latach 60. XX wieku w Chinach. Nie jest jednak wykluczone teraz Korea pójdzie drogą Chin, co przełoży się na jakość życia mieszkańców - mówi ekspert.

Nie wyklucza jednak, że Korea może się wycofać. - W tej historii mogą pojawić się zwroty akcji, których teraz nie jesteśmy w stanie przewidzieć - zaznacza Radosław Pyffel.

Spotkanie w Singapurze zmieni również politykę międzynarodową. Korea Północna nie będzie już krajem, który straszy bronią atomową tylko być może zaproponuje coś innego.

- To historyczne wydarzenie, o którym będziemy uczyć się w podręcznikach historii. Po raz pierwszy mogliśmy zobaczyć widok amerykańskiej flagi obok północnoamerykańskiej. Można powiedzieć, że teraz skończył się wiek XX a zaczął XXI - podsumowuje Radosław Pyffel.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy