Spóźniony, ale szczęśliwy - zwycięzca amerykańskiej loterii

Ponad dwa tygodnie, kazał na siebie czekać jeden z dwóch wygranych amerykańskiej loterii "Mega Millions" zanim zgłosił się ze swoim zwycięskim kuponem. 17 grudnia do zgarnięcia była jedna z najwyższych kwot w historii USA - 648 milionów dolarów.

Steve Tran, kierowca samochodu dostawczego nie chciał rozmawiać na temat swojej wygranej z dziennikarzami. Przedstawicielom loterii opowiedział natomiast jak kupił w kalifornijskim San Jose kupon na pięć zakładów, z których jeden okazał się szczęśliwy. Zaraz potem  zapomniał o nim. Pozostawił go w puli kuponów, które nabył w innych miastach.
Wszystko sprawdził dopiero w ostatni poniedziałek, gdy wrócił z urlopu który spędził z rodziną. Teraz musi zdecydować, czy swoje pieniądze będzie chciał otrzymać jednorazowo czy w ratach na 30 lat. Jeżeli zdecyduje się na drugą opcję, to zapłaci mniej fiskusowi, przy takich wygranych podatek wynosi prawie 40 procent. Jednak w przypadku śmierci nagroda pieniężna z loterii nie jest dziedziczona. Jeżeli zdecyduje się na cała kwotę wypłaconą jednorazowo to wówczas otrzyma 173 miliony 800 tysięcy dolarów.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy