Sprawa wykorzystywania seksualnego dzieci w RŚA: Szef misji ONZ podał się do dymisji

Szef misji pokojowej ONZ w Republice Środkowoafrykańskiej (RŚA) podał się do dymisji po kolejnych oskarżeniach pod adresem członków sił pokojowych o seksualne i inne wykroczenia - poinformował w środę sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun.

Powiedział dziennikarzom, że przyjął rezygnację swego przedstawiciela Babacara Gaye (senegalskiego generała) - szefa misji pokojowej ONZ w RŚA (MINUSCA).

Agencje zaznaczają, że Gaye złożył dymisję na wniosek Ban Ki Muna. Sekretarz generalny ONZ podkreślił, że generał jako jego specjalny wysłannik "pracował uczciwie" przez wiele lat, lecz - jak dodał - przez jego zdymisjonowanie chciał przekazać "mocny sygnał".

Reklama

Ban Ki Mun zapowiedział specjalne spotkanie z szefami misji pokojowych ONZ na całym świecie, by uzmysłowić im ich odpowiedzialność za "niezwłoczne meldowanie o wszelkich oskarżeniach, dogłębne ich badanie i za stanowcze działanie".

Gwałty i morderstwa. Mocne oskarżenia

Nieczęsto dochodzi do dymisjonowania szefów sił pokojowych ONZ - piszą agencje. Zaznaczają, że do tej dymisji doszło w dzień po oskarżeniu przez Amnesty International członków misji pokojowej o zgwałcenie 12-latki i zabicie chłopca i jego ojca podczas operacji w stolicy RŚA Bangi w tym miesiącu.

Zarzuty nadużyć seksualnych pod adresem żołnierzy ONZ nie są czymś nowym. ONZ nie może sama karać żołnierzy, a organizacje broniące praw człowieka ubolewają, że państwa, które wysyłają żołnierzy do misji pokojowych, rzadko podejmują działania wobec winnych, co tworzy w misjach pokojowych poczucie bezkarności.

Doniesienia są badane

Rzecznik sekretarza generalnego ONZ Stephane Dujarric powiedział, że od początku działania misji MINUSCA w kwietniu 2014 roku doniesiono o 57 przewinieniach, w tym o 11 przypadkach możliwych nadużyć seksualnych. Podkreślił, że wszystkie doniesienia są badane.

W przeszłości kilkakrotnie wybuchały skandale w związku z oskarżeniami, że ONZ nie podejmowała działań w sprawie szajek pedofilskich działających w szeregach jej wojsk w Demokratycznej Republice Konga, Kosowie i Bośni. Organizacji zarzucano też, że jej żołnierze dopuszczali się wykroczeń seksualnych na Haiti, w Burundi i Liberii.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje