Starcia na granicy z Izraelem

Co najmniej 16 Palestyńczyków zginęło, a ponad 500 zostało rannych w poniedziałek w ciężkich starciach z izraelskimi żołnierzami w Strefie Gazy na granicy z Izraelem - poinformowało palestyńskie ministerstwo zdrowia, na które powołują się światowe agencje. W Strefie Gazy, wzdłuż granicy z Izraelem trwają protesty przeciwko przeniesieniu ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy.

Obrażenia odniosło 69 Palestyńczyków, dziewięciu jest w stanie ciężkim - podał resort, na który powołuje się agencja Associated Press.

Reklama

Według Reutera, który również powołuje się na źródła w ministerstwie zdrowia, co najmniej 35 Palestyńczyków zostało rannych w wyniku użycia przez izraelskich żołnierzy ostrej amunicji.

Jako pierwszy zginął 21-letni Anas Kudeih, gdy wobec kilkudziesięciu protestujących użyto gazu łzawiącego na wschód od Chan Junis na południu Strefy Gazy - sprecyzowało ministerstwo.

Starcia między protestującymi Palestyńczykami a izraelską armią trwają od rana. Tysiące mieszkańców Strefy Gazy zebrało się w poniedziałek w różnych punktach przy granicy z Izraelem.

W związku z otwarciem amerykańskiej ambasady Jerozolimę patrolują tysiące policjantów, w tym funkcjonariuszy służb granicznych i jednostek specjalnych. Policja informowała, że funkcjonariusze "natychmiast odpowiedzą na każdy incydent, do którego dojdzie, lub na nielegalne protesty".

Swoją decyzję o uznaniu przez USA Jerozolimy za stolicę państwa żydowskiego prezydent USA Donald Trump ogłosił 6 grudnia 2017 roku. Wkrótce potem Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych przyjęło uchwałę domagającą się anulowania tej decyzji, a skupiająca 57 państw Organizacja Współpracy Islamskiej oświadczyła, że uznanie przez USA Jerozolimy za stolicę Izraela oznacza "jawną agresję". Społeczność międzynarodowa nie uznaje Jerozolimy za stolicę Izraela.

Wraz z poniedziałkowymi ofiarami do 52 lub 61 - jak podają różne źródła - wzrosła liczba zabitych Palestyńczyków z rąk sił izraelskich od 30 marca. Wtedy to rozpoczęły się cotygodniowe protesty w Strefie Gazy, na granicy z Izraelem, pod hasłem "Wielki Marsz Powrotu". Mają trwać do 15 maja, kiedy wybuchła pierwsza wojna arabska, nazywana przez Izraelczyków wojną o niepodległość, a przez Arabów "katastrofą" (an-Nakba), w związku z wysiedleniami i ucieczkami setek tysięcy ludzi przed walkami. Właśnie los tych wysiedlonych i ich potomków, których jest obecnie kilka milionów, jest jedną z kluczowych kwestii w konflikcie arabsko-izraelskim.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje