​Steven Mnuchin, światowej klasy finansista

Nominacja dla bankiera Stevena Mnuchina, przyszłego sekretarza skarbu w administracji Donalda Trumpa, to kontynuacja polityki obranej przez poprzednich prezydentów. Polityki, w której to Wall Street ma decydujące zdanie w sprawach gospodarczych.

Goldman Sachs nie pierwszy raz pojawia się w CV osób obejmujących najważniejsze urzędy w państwie. W przeszłości z Goldmana do administracji, ale także z administracji do Goldmana, trafiali m.in.: Henry Fowler (administracja Lyndona B. Johnsona), Henry Paulson (u George’a W. Busha), Larry Summers (u Billa Clintona), Robert Rubin (też u Billa Clintona), a także Mark Patterson, który u Baracka Obamy zarządzał kadrami Departamentu Skarbu.

Reklama

Steven Mnuchin to kolejny związany z bankiem Goldman Sachs finansista, który będzie rozporządzał majątkiem państwowym. Mnuchin pracował w Goldmanie przez blisko dwie dekady. W 1994 roku został jednym ze wspólników banku.

Dlaczego praca w Goldmanie, jednym z największych na świecie banków inwestycyjnych, miałaby być plamą na życiorysie, a nie powodem do chluby?

Goldman Sachs był wielokrotnie karany przez państwowe urzędy za nadużycia. Ich repertuar jest ogromny: od nielegalnego obrotu papierami wartościowymi (wykorzystywanie poufnych informacji w transakcjach), przez wprowadzanie w błąd nadzór finansowy i klientów, po kasowanie korespondencji e-mailowej, która nie powinna być kasowana.

Bank wydatnie przyczynił się do kryzysu, który wybuchł w 2008 roku, za sprawą swojego zaangażowania w udzielanie kredytów hipotecznych wysokiego ryzyka. Gdy w wyniku kryzysu Goldman znalazł się w kłopotach, bank wynegocjował ze swoim człowiekiem w administracji George'a W. Busha, Henrym Paulsonem, 10-miliardowy pakiet ratunkowy. 

Jak podawał "Guardian", rok później Goldman wypłacił swoim pracownikom gigantyczne premie.

Również w 2009 roku Goldman przyznał się do ataku na złotówkę - bank grał na obniżenie wartości złotego, co wywołało gospodarcze perturbacje w naszym kraju.

Jednak Mnuchin wówczas już w Goldmanie nie pracował. Nie znaczy to jednak, że postanowił oddać się działalności o wyższym standardzie etycznym. Wręcz przeciwnie.

Współzakładany przez Mnuchina bank OneWest wsławił się bezwzględnym przejmowaniem zadłużonych nieruchomości. Głośna stała się sprawa 90-letniej Ossie Lofton z Florydy. OneWest zajął jej nieruchomość, ponieważ kobieta zalegała 30 centów w płatnościach.

Bankowi Mnuchina zarzucano proceder nazywany "robo-signing". Chodziło o mechaniczne podpisywanie dokumentów ws. przejęcia nieruchomości przez menedżerów średniego szczebla bez analizy, czy przejęcie jest zasadne, i bez prób negocjacji spłaty zadłużenia.

Gubernator Nowego Jorku Andrew Cuomo oskarżył OneWest o wstrzymywanie wypłat odszkodowań dla poszkodowanych przez huragan Sandy. Według tych oskarżeń, chodziło o to, by poszkodowani wpadli w kłopoty finansowe, dzięki czemu można było np. przejmować ich nieruchomości. OneWest z powodów "formalnych" wstrzymywał wypłatę łącznie 14 milionów dolarów, należnych z tytułu ubezpieczenia.

Mnuchin wraz z partnerami dokonali również zakupu resztek firmy IndyMac, która specjalizowała się w pożyczkach dla osób wykazujących minimalne lub zerowe dochody. Po przejęciu firmy federalny fundusz gwarancyjny wypłacił Mnuchinowi i spółce ponad miliard dolarów w związku ze stratami wynikającymi z niespłaconych pożyczek.

Po otrzymaniu nominacji od prezydenta-elekta Steven Mnuchin ogłosił, że będzie dążył do rozmontowania ustawy Dodda-Franka z 2010 roku, wprowadzającej znacznie surowszy nadzór nad bankami. Mnuchin argumentuje, że banki powinny mieć możliwość pożyczania pieniędzy bez żadnych ograniczeń.

Donald Trump określił Stevena Mnuchina mianem "światowej klasy finansisty, bankiera i biznesmena".

Dowiedz się więcej na temat: Steven Mnuchin

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje