Sylwester na świecie

Mieszkańcy Ziemi pożegnali wczoraj stary i powitali nowy rok. Najwcześniej świętowali mieszkańcy Kiribati, wyspiarskiego państewka na Oceanie Spokojnym.

Wielka Brytania

Reklama

W Sylwestra i Nowy Rok w W. Brytanii obowiązywały zaostrzone środki bezpieczeństwa, jak w całym okresie po 11 września, ale bez dodatkowych, szczególnych zagrożeń, związanych z przełomem roku. Dla uczestników ulicznych zabaw większą przeszkodą niż terroryzm okazała się pogoda.

W Londynie największą atrakcją na świeżym powietrzu był pokaz ogni sztucznych nad Tamizą, w pobliżu London Eye, gigantycznego ruchomego koła zbudowanego z okazji drugiego Millenium, w celu udostępnienia turystom widoków Londynu z lotu ptaka. Krótkie, ale niezwykle efektowne pokazy obejrzało o północy ok. 100 tys. widzów.

Jak co roku tłumy londyńczyków i przybyszów z całego świata zgromadziły się na Trafalgar Square i innych placach śródmieścia, choć w tym roku nie zaplanowano tam żadnych szczególnych imprez plenerowych. Straż miejska nie dopuszczała tym razem zabawowiczów w pobliże słynnej fontanny pod kolumną Nelsona, w której w poprzednich latach najodważniejsi odbywali pierwsze noworoczne kąpiele.

Deszcz i silny wiatr utrudniał świętowanie Nowego Roku w Londynie, a w niektórych innych brytyjskich miastach całkowicie uniemożliwił przeprowadzenie imprez na świeżym powietrzu.

Odwołano m.in. uroczystości w Liverpoolu na zachodnim wybrzeżu Anglii, przekładając je na piątek. Również słynne "Hogmany", czyli huczne obchody Nowego Roku w szkockim Edynburgu musiano, mimo wysiłków organizatorów i samozaparcia uczestników, odwołać z powodu ulewy, huraganowego wiatru i zagrożeń dla bezpieczeństwa publicznego.

Francja

Tysiące paryżan i przybyszów całego świata witało Nowy Rok w stolicy Francji. Ponad 100 tysięcy osób zgromadziło się na Polach Elizejskich, gdzie jak na ojczyznę szampana przystało wystrzeliły w powietrze tysiące korków, a niebo o północy rozświetliły setki ogni sztucznych.

W obawie przed możliwymi aktami terroru wzmożono ochronę kluczowych punktów nadsekwańskiej stolicy. Wzdłuż promenady, w jaką przekształcono na sylwestrową noc Pola Elizejskie, spokoju i bezpieczeństwa strzegło 4500 policjantów.

Kilka godzin przed północą doszło do chwilowego zamknięcia Wieży Eiffla, jednej z głównych atrakcji turystycznych stolicy Francji. Trwająca ok. 20 minut przerwa spowodowana była sporem między policją i strażą miejską a 100-osobową reprezentacją aktorów, artystów i pracowników show biznesu, którzy na szczycie 324-metrowej wieży chcieli rozwiesić transparent z protestem przeciwko ograniczaniu świadczeń socjalnych dla tej szczególnej grupy społecznej.

Włochy/

Zgodnie z tradycją, Nowy Rok we Włoszech witano hucznie i głośno. Największe fiesta sylwestrowo - noworoczna odbyła się na ulicach Rzymu, gdzie wspaniały pokaz ogni sztucznych obserwowało o północy około 200 tysięcy osób.

Świętowano również w pobliżu Pałacu Kwirynalskiego, siedziby prezydenta kraju Carlo Azeglio Ciampi. Głowa państwa włoskiego, wraz z małżonką Francą, pozdrowił o północy wiwatujące tłumy.

Wspaniałe pokazy ogni sztucznych zorganizowano również w wielu innych miastach włoskich, zwłaszcza na południu kraju. W dniach poprzedzających Sylwester włoska policja skonfiskowała całe tony nielegalnie produkowanych i sprzedawanych sylwestrowych fajerwerków, w obawie o bezpieczeństwo uczestników zabaw.

Niemcy

W tradycyjnym ulicznym party sylwestrowym w centrum Berlina uczestniczyło w tym roku aż 800 tysięcy osób, które zgromadziły się wokół Bramy Brandenburskiej i na sąsiednich ulicach stolicy Niemiec.

Nowy Rok powitano eksplozjami rakietowych ogni sztucznych, które oświetliły jak w dzień konną kwadrygę zdobiącą szczyt Bramy Brandenburskiej, dzielącej kiedyś dwie części miasta, a od kilkunastu lat będącej na nowo symbolem zjednoczonej metropolii.

Rozciągający się w jej pobliżu Plac Paryski jest od kilkunastu lat miejscem tradycyjnych powitań Nowego Roku przez Berlińczyków i przybyszy z innych regionów Niemiec i Europy.

USA

Około 750 tysięcy ludzi powitało Nowy Rok na Times Square w Nowym Jorku. Powitaniu towarzyszyły bezprecedensowe środki bezpieczeństwa, które zastosowano nie tylko w Nowym Jorku.

W sylwestrową noc siły bezpieczeństwa strzegły Amerykanów i ich gości z lądu, wody i powietrza. By wzmóc poczucie bezpieczeństwa tłumów witających rok 2004 pod gołym niebem, wydano zakaz lotów w pobliżu wielkich miast, w tym Nowego Jorku.

Na tę noc zmobilizowano nie tylko zwykłych stróżów porządku publicznego, lecz i ekipy antyterrorystów, w tym specjalistyczne grupy do zwalczania zagrożeń radioaktywnych, chemicznych i biologicznych.

- Żyjemy w niebezpiecznym świecie i musimy się do tego dostosować - powiedział burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg. Dodał, że nie oznacza to jednak, iż terroryści odstraszą kogokolwiek od robienia tego, co pragnie robić.

W środę Bloomberg podkreślił, że nie ma jakichś szczególnych zagrożeń dotyczących Nowego Jorku, lecz lepiej zgrzeszyć nadmiarem dbałości niż zaniedbaniem.

Przed dziesięcioma dniami w USA zaostrzono obowiązujący alert z powodu zagrożenia atakami terrorystycznymi do czwartego stopnia w pięciostopniowej skali. Od tamtego czasu obowiązuje w USA "alert pomarańczowy" ("wysokie ryzyko"), ostatni przed piątym, "czerwonym", oznaczającym najwyższy stopień zagrożenia.

Hiszpania

W Hiszpanii Nowy Rok witany był na tzw. makrofiestach, balach pod chmurką organizowanych na głównych placach miast. Ci, którzy wybierali się na taką imprezę, musieli zabrać szalik, rękawiczki i czapkę.

W Hiszpanii panuje przenikliwy ziąb, a synoptycy ostrzegali, że w ciągu temperatura spadnie o kilka stopni. Mrozy zagościły w Hiszpanii wraz z nadejściem kalendarzowej zimy, jednak kilka dni temu temperatura wzrosła do kilkunastu stopni.

Tymczasem wczoraj słonce świeciło tylko nad Wyspami Kanaryjskimi. Reszta Hiszpanii zakryta była chmurami, a w górach padał śnieg. Jednak szczęścia nie mieli nawet ci, którzy postanowili przywitać Nowy Rok na górskich stokach. Wiele rejonów Pirenejów i Sierry Navady osnutych było gęstą mgłą, która nie pozwalała na bezpieczną jazdę na nartach.

Rosja

Śniegiem powitała Moskwa Nowy Rok; biało było na Placu Czerwonym, którego nie zdołali zapełnić chętni do udziału w uroczystościach pod gołym niebem, bowiem by znaleźć się w tym miejscu, trzeba było przejść kilkustopniową kontrolę, w tym przy pomocy wykrywaczy metalu.

Wszyscy pragnący uczestniczyć w powitaniu Nowego Roku na Placu Czerwonym poddawali się kontroli bez sprzeciwu.

Tysiące funkcjonariuszy służb porządkowych kontrolowało Plac Czerwony i jego okolice.

O północy zaczęły strzelać korki z wina musującego o nazwie "Sowietskoje Szampanskoje", a ludzie składali sobie życzenia. Kilka grup tańczyło przy dźwiękach gitarzystów - amatorów.

- Przyjechałem specjalnie z Kurska, by spędzić tę noc w Moskwie. Nie rozczarowałem się - powiedział 20-letni Igor tańczący w kręgu z innymi uczestnikami zabawy na Placu Czerwonym. Wśród bawiących się było wielu przybyszy z prowincji i wielu gości zagranicznych.

Brazylia

Na słynnej plaży Copacabana w Rio de Janeiro w Brazylii Nowy Rok witało 2,5 mln ludzi. Na cześć 2004 roku oddano wiele salw armatnich, a pokaz fajerwerków, zaliczany do najpiękniejszych na świecie, trwał około 20 minut.

Na wielu estradach występowali artyści i tancerze miejscowych szkół samby.

Zgodnie z tradycją, mieszkańcy Rio ubierają się w sylwestra na biało i rzucają do morza białe kwiaty. Biały kolor to symbol miejscowej bogini morza, której poza kwiatami zebrani ofiarują owoce i szampana oraz świece. Dary te musi zabrać morze. Uprząta się dopiero ich resztki wyrzucone przez fale.

Noc sylwestrowa w Rio była bardzo ciepła - temperatura sięgała 28 stopni C.

Japonia

W Japonii tradycja mieszała się z nowoczesnością. W Tokio o północy poleciały w niebo balony z życzeniami noworocznymi i fajerwerki, ale było też tradycyjne bicie w dzwony przez mnichów buddyjskich. Japończycy wierzą, że dźwięk ten odgania demony i zapewnia pomyślność w nowym roku.

Wenezuela

Już drugi raz z rzędu mieszkańcy sześciomilionowego Caracas powitali Nowy Rok bawiąc się na dwóch stołecznych placach: Altamira i La Candelaria. Nie odstraszył ich nawet niespotykany tutaj spadek temperatury - do plus 16 stopni C... Po prostu bawili się opatuleni w grube swetry oraz ciepłe kurtki, co było dość rzadkim widokiem w tym tropikalnym kraju.

Na 12 uderzeń zegara czekali już od godziny 20.00, zagrzewani do tańców przez prezenterów czterech prywatnych stacji telewizyjnych.

Jako prezenterka zadebiutowała znana miłośnikom latynoskich telenowel Rosalinda Serfaty, która przed kilkoma laty, z okazji wyświetlania w Polsce "Luz Marii" (serialu produkcji peruwiańskiej), udzielając wywiadu korespondentce jednego z polskich magazynów telewizyjnych przyznała się do polskich korzeni: "Ja nie mówię po polsku, ale mój dziadek (...) był Polakiem" - powiedziała.

W Sylwestra Rosalinda, dwojąc się i trojąc, zachęcała z Placu Altamira do wspólnej zabawy, ubrana w gustowne... futro z karakułów. Pamiętała przy tym, żeby kokieteryjnie odsłaniać zgrabne nogi, obute w eleganckie szpilki.

O północy mieszkańcy Caracas wyrażali swe życzenia: pokój, miłość, dobrobyt dla Wenezueli - mówili najczęściej. I żeby poszedł sobie wreszcie prezydent Hugo Chavez - słychać było raz po raz. Żebyśmy przeżyli jeszcze wiele lat pod rządami Chaveza - mówili drudzy. Ale odmienność przekonań politycznych nie była na szczęście w tę noc powodem do starć lub kłótni.

Kogoś, kto nie zna zwyczajów Wenezueli, zdziwiłby zapewne telewizyjny "występ" jednej z uczestniczek sylwestrowych zabaw, która pokazała przed kamerą swe... desusy. Oczywiście majteczki żółte, bo tylko takie, noszone w tę noc, gwarantują szczęście, zdrowie, pieniądze i wszelki dobrobyt przez cały następny rok.

Podobnie skuteczne jest połknięcie o północy 12 winogron. Warto też wyciągnąć ze schowków walizki i wybiec z nimi na ulicę, bo to gwarancja licznych i ciekawych podróży.

Dowiedz się więcej na temat: temperatura | zabaw | USA | Sylwester | nowy rok

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy