Syria: Atak Izraela na cel w Damaszku

Izrael zbombardował w piątek rano okolice lotniska w Damaszku. Według mediów izraelskich celem był znajdujący się w pobliżu konwój broni Hezbollahu. W wyniku bombardowania nikt nie zginął.

Jak podały izraelskie media, w pobliżu lotniska miały spaść trzy pociski. Wcześniej libańska telewizja Al-Majadin poinformowała o dwóch rakietach, które dosięgły celu, a które były wystrzelone z izraelskich samolotów spoza terytorium Syrii. 

Reklama

To nie pierwszy taki atak Izraela na Syrię. Poprzedni miał miejsce 7 września. Samoloty izraelskie zbombardowały wówczas obiekt, który, według Izraela, był fabryką broni chemicznej. Doszło do tego w miejscowości Masjaf w północno-zachodniej Syrii. Zginęło wówczas dwóch żołnierzy syryjskich.  

We wtorek 19 września Izrael zestrzelił pociskiem Patriot irańskiego drona, który naruszył jego przestrzeń powietrzna.  

Izrael nie jest stroną obecnego konfliktu w Syrii, ale uznaje władze w Damaszku, a także wspierające je siły związanego z Iranem libańskiego Hezbollahu, za swych głównych wrogów. Nie dotyczy to jednak Rosji, która również wspiera militarnie rząd w Damaszku.  

W czwartek rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu oskarżył wspierane przez USA i zdominowane przez Kurdów Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) o atak na pozycje armii syryjskiej w rejonie Dajr az-Zaur i zagroził odpowiedzią ze strony sił rosyjskich, jeśli takie zdarzenie się powtórzy. Podobnej reakcji ze strony Moskwy brak jednak po izraelskich atakach na terenie Syrii. Państwo żydowskie nieoficjalnie popiera polityczne aspiracje syryjskich Kurdów.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje