Syria: Rebelianci oskarżają Rosję o przymusowe wysiedlenia ze Wschodniej Guty

Syryjskie ugrupowanie rebelianckie Failak al-Rahman oskarżyło Rosję o chęć przymusowego przesiedlenia ludności ze Wschodniej Guty - obszaru na wschód od Damaszku, który jest kontrolowany przez rebeliantów i oblężony przez siły reżimu prezydenta Baszara el-Asada.

Rosja, będąca głównym sojusznikiem Asada, zaproponowała, że umożliwi bojownikom syryjskim i członkom ich rodzin bezpieczne opuszczenie Wschodniej Guty.

Reklama

"Moskwa nalega na eskalację wojskową oraz narzucenie przymusowego przesiedlenia" we Wschodniej Gucie - powiedział we wtorek agencji Reutera rzecznik jednej z grup rebelianckich ze Wschodniej Guty Failak al-Rahman, Wael Alwan.

Rosyjskie ministerstwo obrony oświadczyło wcześniej tego dnia, że zapewni transport i bezpieczny korytarz dla rebeliantów, którzy zgodzą się opuścić Wschodnią Gutę i zagwarantuje im immunitet.

Jak głosi oświadczenie, rebelianci opuszczający enklawę ze swymi rodzinami będą mogli wziąć ze sobą broń osobistą.

Jak na razie ostatnia rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ nie wpłynęła znacząco na sytuację we Wschodniej Gucie, zamieszkaną przez ok. 400 tys. ludzi. Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka w poniedziałek w nalotach reżimowego lotnictwa zginęło tam 44 cywilów. Tego dnia do Wschodniej Guty dotarł międzynarodowy konwój z pomocą humanitarną.

24 lutego RB ONZ przyjęła jednomyślnie rezolucję wzywającą do ustanowienia "natychmiastowego" 30-dniowego rozejmu w Syrii m.in. w celu umożliwienia ewakuacji rannych ze Wschodniej Guty oraz udzielenia pomocy poszkodowanym. Jednak już po kilku godzinach ponownie rozpoczęły się zacięte walki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy