Sytuacja w Turcji niepokoi Unię Europejską

Unia Europejska jest "głęboko zaniepokojona ostatnimi wydarzeniami, które mają negatywne konsekwencje dla procesu porozumienia turecko-kurdyjskiego" i apeluje do Stambułu o "proporcjonalną reakcję na terroryzm".

Turcja ma prawo bronić się i reagować na każda formę terroryzmu, ale reakcja ta musi być proporcjonalna i nie może zagrażać politycznemu dialogowi w tym kraju - podkreślił we wtorek komisarz UE ds. polityki sąsiedzkiej Johannes Hahn.

Reklama

Hahn poinformował, że rozmawiał telefonicznie z tureckim ministrem ds. europejskich Volkanem Bozkirem. Wyraził uznanie dla tureckich władz za nasilenie walki z Państwem Islamskim oraz potwierdził poparcie UE dla tych działań.

Jednocześnie jednak komisarz podkreślił, że UE jest "głęboko zaniepokojona ostatnimi wydarzeniami, które mają  negatywne konsekwencje dla procesu porozumienia turecko-kurdyjskiego". "UE uznaje, że Turcja ma prawo do zapobiegania i reagowania na każdą formę terroryzmu, który należy bez wątpienia potępić. Jednak odpowiedź musi być proporcjonalna i w żadnym razie nie może zagrażać demokratycznemu dialogowi politycznemu w kraju" - informuje KE w komunikacie prasowym.

"Liczymy, że Turcja będzie spełniać swą ważną i strategiczną rolę w całym regionie, powstrzymując się od działań, które mogłyby jeszcze bardziej ten region zdestabilizować" - podkreślił Hahn, cytowany w komunikacie.

W ub. piątek Hahn rozmawiał też ze współprzewodniczącym prokurdyjskiej Ludowej partii Demokratycznej (HDP) Selahattinem Demirtasem. W rozmowie tej podkreślił, że wszystkie strony powinny zaangażować się w proces pokojowy w Turcji. Wezwał do przywrócenia rozejmu.

W lipcu Turcja rozpoczęła ataki na cele dżihadystów z Państwa Islamskiego w Syrii, a jednocześnie dokonuje nalotów na bazy oskarżanej o zamach na policję turecką Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) w północnym Iraku. Kurdyjscy rebelianci atakują tureckie siły bezpieczeństwa w południowo-wschodniej części Turcji. Od rozpoczęcia ataków 22 lipca przez PKK zginęło w nich co najmniej 17 funkcjonariuszy tureckich sił bezpieczeństwa, a kilkudziesięciu zostało rannych. Z kolei w tureckich nalotach w północnym Iraku zginęło co najmniej 260 kurdyjskich rebeliantów, a blisko 400 zostało rannych - podały w sobotę oficjalne źródła tureckie.

PKK jest w Turcji zakazana, a kraje zachodnie uważają ją za organizację terrorystyczną.

Pod koniec 2012 roku władze w Ankarze zainicjowały rozmowy z więzionym przywódcą PKK Abdullahem Ocalanem. Celem tych negocjacji było zakończenie konfliktu kurdyjskiego w Turcji, w wyniku którego w ciągu ponad 30 lat zginęło ok. 45 tys. ludzi, głównie Kurdów. Eskalacja przemocy w ostatnich tygodniach grozi załamaniem tego procesu pokojowego.

Dowiedz się więcej na temat: Turcja | Kurdowie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje