Szef francuskiego kontrwywiadu: Wola ataku IS nie osłabła

W drugą rocznicę zamachów w Paryżu, w których zginęło 130 osób, a kilkaset odniosło rany, Laurent Nunez, szef francuskiego kontrwywiadu mówi w wywiadzie dla "Le Figaro", że wola Państwa Islamskiego, by atakować Francję, nie osłabła.

Jak wynika z ujawnionych wyników śledztwa, seria ataków terrorystycznych Państwa Islamskiego (IS) w Paryżu i Saint-Denis z 2015 roku była systematycznie przygotowywana przez wiele osób. Choć obecnie kontrwywiad nie wyklucza możliwości akcji przeprowadzanej przez komando z Bliskiego Wschodu, eksperci zwracają uwagę, że organizacja terrorystyczna nie jest obecnie w stanie pozwolić sobie na taki wysiłek logistyczny. Może jednak bez trudu przeprowadzać zamachy na mniejszą skalę, rękami miejscowych fanatyków, jak w zeszłym roku w Nicei, czy 1 października w Marsylii, kiedy na dworcu nożownik zabił dwie młode kobiety. 14 lipca 2016 r., w dniu francuskiego święta narodowego, islamski terrorysta przejechał ciężarówką przez zatłoczoną Promenadę Anglików w Nicei, zabijając 87 osób.

"Nie należy zapominać o Al-Kaidzie"

Reklama

Nunez, stojący od czerwca na czele francuskiego kontrwywiadu DGSI, powiedział, że "największe zaniepokojenie" budzą "terrorystyczne ataki przygotowywane przez ekipy znajdujące się w Syrii i Iraku".

Dodał, że groźbę stanowi nie tylko organizacja Państwo Islamskie, ale i Al-Kaida, "o której nie należy zapominać".

Przytaczając liczbę prawie 300 obywateli francuskich zabitych w szeregach IS, Nunez wyraża przypuszczenie, że powrót tych, którzy przeżyli nie stanowi zasadniczej groźby, gdyż "są oni zdecydowani, by pozostać w strefach, do których wycofuje się Państwo Islamskie - Malezji, Indonezji i Afganistanie".

Szef francuskiego kontrwywiadu obawia się zamachów dokonywanych przez islamistów, którzy nie opuścili Francji. Jak twierdzi, sfanatyzowani zwolennicy IS mogą się szkolić dzięki coraz lepiej opracowanym internetowym instrukcjom, uczącym, jak atakować nożem i jak sporządzać bomby.

Dyrektor DGSI twierdzi, że choć takie "chałupnicze" ataki są bardzo trudne do przewidzenia, to chronić przed nimi - do pewnego stopnia - może stała koordynacja służb wewnętrznych krajów UE i innych partnerów Francji.

"W ramach 'grupy antyterrorystycznej', do której należą służby krajów UE oraz Szwajcaria i Norwegia, bez przerwy przekazujemy sobie informacje. Grupa ma do dyspozycji sztab operacyjny w Hadze i bazę danych z kartotekami wszystkich podejrzanych".

Nowi wykonawcy "chałupniczych" zamachów

Według podawanych przez francuskie media informacji pochodzących ze źródeł sądowych po dwóch latach dochodzeń, prowadzonych w różnych krajach europejskich, przede wszystkim we Francji i Belgii, wiadomo, że operacja przeprowadzona 13 listopada 2015 r. w Paryżu przygotowywana była przez wiele miesięcy, przy ścisłej współpracy między komórkami terrorystycznymi w Europie i w bliskowschodnich sztabach IS.

Dziennik "Le Monde", omawiając ujawnione w śledztwie przygotowania do zamachów, pisał o "dżihadystycznej inżynierii", "z góry bardzo starannie przemyślanej" i przeprowadzonej "z udziałem licznych koordynatorów i wykonawców". Gazeta sugeruje, że dysponowali oni co najmniej sześcioma kryjówkami w Paryżu i na przedmieściach stolicy Francji.

Specjalista od spraw strategii międzynarodowej Pierre Conesa powiedział w BFMtv, że najbardziej niepokojącym z wyników śledztwa jest udział licznych pomocników, tylko luźno albo doraźnie związanych z organizacją terrorystyczną. Zdaniem eksperta mogą oni stać się wykonawcami nowych, "chałupniczych" zamachów terrorystycznych.

Wielu ekspertów podziela opinię szefa francuskiego kontrwywiadu: "Nie da się wykluczyć możliwości zamachu nożowego przeprowadzonego przez samotnego fanatyka pod wpływem propagandy Daesz (arabski akronim Państwa Islamskiego). Ale robimy wszystko, by zmniejszyć zagrożenie".

Z Paryża Ludwik Lewin (PAP)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje