​Szokująca historia. 26-latka urodziła dziecko w klasztorze, a potem je zabiła

26-letnia Sosefina Amoa zapukała do drzwi klasztoru Małych Sióstr Ubogich w Waszyngtonie (USA) w październiku ubiegłego roku. Powiedziała, że jest dziewicą i chce zostać zakonnicą. Została przyjęta. Kilka dni później urodziła jednak synka, którego potem udusiła z obawy, że prawda wyjdzie na jaw. Wczoraj przed amerykańskim sądem kobieta przyznała się do winy. Sprawę opisuje Associated Press.

Amoa podczas piątkowego procesu cały czas płakała, a jej adwokat tłumaczył, że kobieta "nigdy nie chciała skrzywdzić swojego dziecka". Tłumaczył też, że 26-latka po porodzie doznała szoku i spanikowała. W trakcie porodu straciła również sporo krwi.

Reklama

Kobieta oskarżona jest o to, że po urodzeniu synka przyłożyła mu do ust sweter, który przytrzymywała przy twarzy dziecka przez trzy minuty, aż przestało oddychać. Potem posprzątała swój pokój i ukryła dziecko. Następnego dnia poszła do siostry przełożonej z ciałem chłopca, twierdząc, że znalazła je na zewnątrz. Dopiero po jakimś czasie przyznała się, że dziecko jest jej.

26-latce grozi teraz 30 lat więzienia, obrońca kobiety wnioskuje o karę 10 lat pozbawienia wolności. Ostateczny wyrok ma być wydany 23 maja.

 

Dowiedz się więcej na temat: proces

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje