"Szpica" NATO w Polsce. Szef Sojuszu ujawnił szczegóły

Nowo powołane przez NATO siły zadaniowe bardzo wysokiej gotowości, czyli tzw. szpica, będą liczyć około 5 tys. żołnierzy i będą wspierane przez siły morskie, lotnictwo i siły specjalne - poinformował w czwartek sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg.

Tego dnia ministrowie obrony Sojuszu zdecydowali o wielkości i składzie tzw. połączonych sił zadaniowych bardzo wysokiej gotowości (ang. Very High Readiness Joint Task Force, VJTF). Są one częścią Sił Odpowiedzi NATO (NATO Response Force, NRF), które Sojusz obecnie reformuje. "Zdecydowaliśmy, że te siły bardzo wysokiej gotowości będą składały się z brygady wojsk lądowych - około pięciu tysięcy żołnierzy. Będą one wspierane przez siły powietrzne, morskie i specjalne" - poinformował Stoltenberg.

Reklama

Jak dodał, pierwsza część tej brygady będzie gotowa do przemieszczenia "w ciągu zaledwie 48 godzin" od chwili wystąpienia zagrożenia. Reszta ma być w gotowości określonej na tydzień. Jak podano w komunikacie NATO, VJTF będzie międzynarodową brygadą liczącą do pięciu batalionów. W czasie poważniejszych zagrożeń siły te będą mogły zostać wzmocnione przez kolejne dwie brygady.

Zreformowane Siły Odpowiedzi NATO mają - jak powiedział Stoltenberg - liczyć do 30 tys. żołnierzy.

Jak poinformował Stoltenberg, sześć państw zadeklarowało gotowość do przejęcia w najbliższych latach roli tzw. państw ramowych VJTF, czyli odpowiedzialnych w danym roku za sformowanie oddziału, a następnie utrzymywanie go na odpowiednim poziomie gotowości oraz dowodzenie nim. Państwa te to - jak powiedział Stoltenberg - Polska, Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania i Wielka Brytania. "To zapewni, że siły szpicy mogą być utrzymywane przez dłuższy czas (...). To silny sygnał solidarności członków NATO" - ocenił.

Według źródeł w kwaterze głównej NATO po Niemczech, które od początku roku są państwem wiodącym tzw. tymczasowej szpicy, powołanej do czasu osiągnięcia gotowości przez właściwy VJTF, państwem ramowym będzie Hiszpania, a po niej Wielka Brytania. Następnie przyjdzie kolej na Polskę lub Włochy - to nie zostało jeszcze zdecydowane.

Stoltenberg poinformował też, że zgodnie z zapowiedziami ministrowie podjęli decyzję o utworzeniu w sześciu krajach - w Polsce, Bułgarii, Rumunii, Estonii, na Litwie i Łotwie - komórek sztabowych, tzw. jednostek integracyjnych sił NATO (ang. NATO Force Integration Units). Będą to jednostki łącznikowe, koordynujące ćwiczenia i zajmujące się wspólnym planowaniem, a w razie konieczności mają ułatwić przyjęcie VJTF na terytorium danego państwa.

"Jeśli nastąpi kryzys, te jednostki zapewnią, że siły narodowe i siły NATO z całego Sojuszu będą w stanie działać jako jedność od początku. Sprawią, że szybkie rozmieszczenie wojsk będzie łatwiejsze" - powiedział Stoltenberg. Jak dodał, w skład tych komórek będzie wchodził personel zarówno z państwa gospodarza, jak i z innych krajów NATO.

Stoltenberg powiedział też, że cieszy się z wysiłków Polski, Niemiec i Danii na rzecz podniesienia gotowości dowództwa Wielonarodowego Korpusu Północ-Wschód w Szczecinie. To zwiększy zdolność do dowodzenia siłami rozmieszczonymi w Polsce i krajach bałtyckich - ocenił. Zamiar powołania podobnego wielonarodowego dowództwa dywizji, które miałoby dowodzić siłami na południowym wschodzie, wyraziła z kolei Rumunia.

Pytany, kto poniesie koszty zarówno utrzymywania wojsk w podwyższonej gotowości, jak i stworzenia infrastruktury potrzebnej do przyjęcia wsparcia, Stoltenberg powiedział, że ta kwestia będzie dyskutowana na kolejnym spotkaniu ministrów - w czerwcu. Podkreślił jednak, że będzie to kombinacja wspólnego finansowania i wkładów poszczególnych krajów.

Sekretarz generalny NATO odniósł się też do wypowiedzi odchodzącego ze stanowiska sekretarza obrony USA Chucka Hagla, którzy w czwartek wyraził zaniepokojenie ewentualnym podziałem Północ-Południe w NATO i wezwał sojuszników, by raczej zajmowali się wieloma kwestiami bezpieczeństwa naraz, zamiast koncentrować się tylko na jednej. Hagel mówił to w kontekście wyzwań stojących przed Sojuszem - rosyjskiej agresji na Ukrainę, islamskiego ekstremizmu na południu oraz szkolenia sił w Afganistanie.

Stoltenberg powiedział, że NATO musi być w stanie zajmować się wyzwaniami zarówno na wschodzie, jak i na południu i nie może między nimi wybierać. "Nie mamy tego luksusu, by pozwolić sobie na zajmowanie się tylko jednym z tych wyzwań. Musimy zajmować się wszystkimi i jako sojusz musimy być gotowi do obrony wszystkich naszych członków przed wszystkimi zagrożeniami" - podkreślił. Dodał też, że jak na razie Sojusz bardzo dobrze radzi sobie z implementacją planu działań na rzecz gotowości (ang. Readiness Action Plan, RAP), co do tej pory nie zawsze się zdarzało.

RAP ma być odpowiedzią na wyzwania bezpieczeństwa zarówno na wschód, jak i na południe od granic Sojuszu. Został przyjęty we wrześniu 2014 r. na szczycie NATO w Newport w Walii. Reforma Sił Odpowiedzi NATO i utworzenie tzw. szpicy to część RAP.

Z Brukseli Rafał Lesiecki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje