Szwecja: Zamieszki pod Sztokholmem

Zamieszki - to słowo nie pasuje do Szwecji, której mieszkańcy kojarzą nam się ze spokojem i opanowaniem. Tymczasem drugi wieczór rzędu, na jednym z przedmieść Sztokholmu, zamieszkanym głównie przez imigrantów, młodociane gangi podpalają samochody i atakują policjantów.

Od niedzielnego wieczora w centrum osiedla Husby zbiera się agresywna młodzież, która wybija szyby w sklepowych witrynach i podpala samochody, a interweniującą policję obrzuca kamieniami. Wielu młodych ludzi jest zamaskowanych. Atakują także strażaków próbujących gasić płonące samochody. Do niepokojów dochodzi również na trzech innych podsztokholmskich osiedlach.

Rami al-Khamisi z młodzieżowej organizacji "Megafon" tłumaczy, że zamieszki mają związek z zastrzeleniem przez policję tydzień temu 69-letniego mieszkańca Husby. - Złość młodych ludzi, skierowana przeciwko policji, jest też oznaką głębszych problemów społecznych - poczucia bezsilności i braku nadziei na przyszłość - powiedział Rami al-Khamisi w wywiadzie dla szwedzkiej telewizji publicznej.

69-latek został zastrzelony we własnym mieszkaniu, bo na wiele godzin zabarykadował się w nim z kobietą, a następnie zaatakował interweniujących policjantów nożem. Wkrótce po tym zdarzeniu organizacja "Megafon" zorganizowała pokojową demonstrację przed komisariatem policji, domagając się przeprosin dla rodziny i sąsiadów zabitego. Do tej pory ich się nie doczekała.


Dowiedz się więcej na temat: Szwecja | zamieszki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje