To byli migranci? Niemieckie MSZ żąda wyjaśnień

Krytyka działań niemieckiej policji po wydarzeniach w Kolonii, gdzie w noc sylwestrową grupy migrantów zaatakowały dziesiątki kobiet. Gangi złożone - jak określiła to policja - "z osób o wyglądzie wskazującym na pochodzenie z krajów arabskich " atakowały też w innych miastach, między innymi w Hamburgu. Czy byli to migranci czy obcokrajowcy od dłuższego czasu mieszkający w kraju? – pyta niemiecki resort spraw wewnętrznych

Szef niemieckiego MSW Thomas de Maiziere skrytykował zachowanie policji wobec zagrożenia. W rozmowie z telewizją ARD, minister stwierdził, że policja nie może czekać z reakcją na skargi ofiar. Sama policja w Kolonii przyznała, że nie miała pojęcia o wydarzeniach, bo funkcjonariusze zajęci byli zapewnianiem bezpieczeństwa uczestnikom zorganizowanych zabaw sylwestrowych.

Reklama

Prawdziwa skala noworocznych zajść została ujawniona dopiero po kilku dniach. Jeszcze na początku roku policja zapewniała, że w Sylwestra nie doszło do poważniejszych incydentów.

Wczoraj liczba kobiet, które zgłosiły napaść zbliżyła się do setki. Co najmniej jedna z napadniętych została zgwałcona. Według ofiar, grupy imigrantów otaczały je, napastowały je seksualnie i okradały.

Thomas de Maiziere podkreślił, że w tej sprawie nie ma miejsca na spekulacje i zaznaczył, że władze muszą wyjaśnić, czy mają do czynienia ze sprawcami pochodzącymi z najnowszej fali migrantów czy żyjącymi tu długo.

Dowiedz się więcej na temat: Niemcy | uchodźcy | gwałty

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy