Trump: UE utrudnia życie amerykańskim firmom

Prezydent Donald Trump oskarżył Unię Europejską o "utrudnianie życia" amerykańskim firmom i zagroził nakładaniem kolejnych ceł na produkty i towary importowane do Stanów Zjednoczonych. Kilka dni temu zapowiedział nałożenie cel na stal i aluminium. Główny doradca gospodarczy prezydenta Gary Cohn zrezygnował ze stanowiska po tym, jak Trump ogłosił swoją decyzję.

Na konferencji prasowej po spotkaniu z premierem Szwecji Stefanem Löfvenem, Donald Trump powiedział, że unijne przepisy niszczą relacje handlowe między Stanami Zjednoczonym a Unią Europejską. 

Reklama

"Unia Europejska nie traktuje nas dobrze. Sytuacja w handlu jest bardzo, bardzo nieuczciwa. Jednym z powodów, dla których zostałem wybrany na prezydenta, było to, że obiecałem bronić naszych pracowników i naszych firm. Dlatego nie zgadzamy się na takie traktowanie. Nałożymy cła na stal, bo nie możemy stracić naszego przemysłu stalowego. Obecnie jest ułamkiem tego, czym był kiedyś. Tak samo nie możemy stracić naszego przemysłu aluminiowego" - powiedział Donald Trump. 

Dodał, że "wojna handlowa niekoniecznie musi być czymś złym". Import stali ma być objęty podatkiem w wysokości 25 proc., a aluminium - 10 proc.

Cło na dżinsy Levisa?

Innego zdania jest premier Szwecji. Po spotkaniu z prezydentem Stanów Zjednoczonych, Stefan Löfven powiedział reporterce szwedzkiej telewizji publicznej, że tego rodzaju konflikty można rozwiązywać w inny sposób, niż nakładając cła. 

"Nie mogłem podejmować żadnych negocjacji w imieniu Unii Europejskiej, bo nie mam do tego upoważnienia. Mogłem natomiast przekazać nasze obawy i powiedzieć, że jeżeli zaczniemy coraz bardziej utrudniać sobie wzajemnie wymianę handlową, to w dłuższej perspektywie stracą na tym wszyscy. W zamian lepiej współpracować i wspólnie poradzić sobie z nadprodukcją stali, za którą odpowiadają przede wszystkim Chiny" - powiedział premier Szwecji.

Reakcja Junckera

Według Brukseli, planowane przez amerykańskiego prezydenta nałożenie ceł na import stali i aluminium to działanie protekcjonistyczne. Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker ocenił, że krok ten stanowi zagrożenie dla europejskiego przemysłu i tysięcy miejsc pracy. Zasugerował nałożenie w odwecie ceł importowych na towary ze Stanów Zjednoczonych. 

"To jest głupie, ale musimy to zrobić. Nałożymy cła na motocykle Harley Davidson, dżinsy Levisa, obłożymy też nimi burbon" - mówił Juncker kilka dni temu w Hamburgu. W odpowiedzi Donald Trump zagroził cłami importowymi na europejskie samochody.

Doradca Trumpa odchodzi

Po decyzji Trumpa główny doradca gospodarczy prezydenta Stanów Zjednoczonych Gary Cohn ogłosił swoją rezygnację. "Było zaszczytem służyć mojemu krajowi i wdrażać rozwiązania sprzyjające wzrostowi gospodarczemu, korzystne dla Amerykanów" - stwierdził Gary Cohn w krótkim oświadczeniu, opublikowanym przez Biały Dom.

Agencja AFP podaje, że prezydencki doradca zrezygnował w proteście przeciwko decyzji Donalda Trumpa o nałożeniu dodatkowych ceł w handlu międzynarodowym.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje