​Turcja: F-16 zaatakowały bojowników PKK na południowym wschodzie kraju

Tureckie myśliwce F-16 zaatakowały we wtorek bojowników z Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) na południowym wschodzie Turcji, kilka godzin po ostrzelaniu przez to ugrupowanie posterunków żandarmerii - poinformowało wojsko na stronie internetowej.

Do incydentu, podczas którego kurdyjscy bojownicy z broni ciężkiej ostrzelali żandarmów, doszło w górskiej prowincji Sirnak, przy granicy z Irakiem.

Reklama

Po serii ataków na tureckie siły bezpieczeństwa w ubiegłym tygodniu, o które podejrzewana jest PKK, tureckie władze zaczęły naloty na cele PKK na północy Iraku. Jednocześnie Turcja, długo unikająca angażowania się w konflikt z IS, rozpoczęła ofensywę przeciwko dżihadystom z Państwa Islamskiego (IS) na północy Syrii po przypisywanym im zamachu samobójczym w Suruc, przy syryjskiej granicy, w którym 20 lipca zginęły 32 osoby.

Bombardowania wymierzone w pozycje PKK budzą zaniepokojenie na Zachodzie, bo mogą przekreślić proces pokojowy z bojownikami kurdyjskimi. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył we wtorek, że niemożliwe jest kontynuowanie procesu pokojowego z tymi, którzy "zagrażają narodowej jedności".

PKK oświadczyło po rozpoczęciu nalotów, że rozejm z władzami w Ankarze "nie ma sensu". Jednak, jak zaznacza agencja Reutera, bojownicy oficjalnie nie wycofali się z procesu pokojowego.

Rzecznik rządzącej w Turcji Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) Besir Atalay powiedział we wtorek, że jest zbyt wcześnie, by mówić, iż proces pokojowy został zakończony. Jego zdaniem negocjacje mogą być wznowione, gdy kurdyjscy rebelianci wycofają się z terytorium Turcji i złożą broń. "Obecnie panuje impas, ale rozmowy mogą zostać wznowione od miejsca, w którym zatrzymały się, jeśli pojawią się dobre intencje" - powiedział Atalay na konferencji prasowej w Ankarze.

Pod koniec 2012 roku władze w Ankarze zainicjowały rozmowy ze skazanym na dożywocie przywódcą PKK Abdullahem Ocalanem. Celem tych rozmów było zakończenie konfliktu kurdyjskiego w Turcji, w wyniku którego w ciągu ponad 30 lat zginęło ok. 45 tys. ludzi, głównie Kurdów.

W marcu 2013 roku PKK ogłosiła rozejm. W ramach procesu pokojowego jej bojownicy zaczęli się wycofywać z Turcji do obozów w północnym Iraku, ale we wrześniu 2013 roku wstrzymali te działania, twierdząc, że Ankara nie dotrzymuje swych zobowiązań. Rozmowy pokojowe utknęły z powodu - jak zauważa Reuters - podejrzeń, które żywiły wobec siebie obie strony.

Kurdowie obarczyli rząd w Ankarze odpowiedzialnością za atak IS w Suruc, gdyż ich zdaniem władze nie podjęły wystarczających działań, by powstrzymać dżihadystów.

Nadzieje Ankary na całkowitą likwidację PKK jako ugrupowania zbrojonego utrudnia to, że rebelianci kurdyjscy odgrywają dużą rolę w walkach z IS w Syrii i Iraku

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje