Tusk: Nie pojadę do Moskwy. Trzeba przedłużyć sankcje

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk zapowiedział w poniedziałek w serii wywiadów dla europejskich gazet, że będzie zabiegał o przedłużenie sankcji UE wobec Rosji. Dodał, że 9 maja nie wybiera się do Moskwy.

"Dostałem zaproszenie, ale nie pojadę do Moskwy 9 maja na obchody rocznicy zakończenia II wojny światowej" - powiedział Tusk w rozmowie m.in. z "Gazeta Wyborczą".

"Obecność na paradzie wojskowej u boku agresorów i osoby, która używa broni przeciw cywilom na Ukrainie wschodniej, byłaby dla mnie, delikatnie mówiąc, zbyt dwuznaczna" - podkreślił.

Potrzebna presja na Rosję

Według niego, porozumienie z Mińska ma sens tylko pod tym warunkiem, że zostanie całkowicie wdrożone, łącznie z pełną kontrolą Kijowa nad granicą wschodniej Ukrainy z Rosją. A to nie jest możliwe bez utrzymania presji na Rosję. Dlatego Tusk zapowiedział w rozmowie z "Sueddeutsche Zeitung", że będzie zabiegał o przedłużenie sankcji wobec Rosji.

"Ten kto uważa, że Putin lub separatyści wykażą dobrą wolę, jest albo naiwny, albo zakłamany" - podkreślił Tusk. Jak dodał, "Europa i wspólnota transatlantycka muszą pozostać zjednoczone".

Reklama

Szef Rady Europejskiej przytoczył opinię prezydenta USA Baracka Obamy, który ostrzegł go, że odmowa przedłużenia w czerwcu unijnych sankcji wobec Rosji stworzyłaby "bardzo krytyczny moment" w relacjach transatlantyckich.

Jak wyjaśnił, Obama nie domaga się zaostrzenia restrykcji. "Obama był jednoznaczny: przedłużcie sankcje; to wystarczy, żeby nam pokazać, że w tym konflikcie nadal działamy wspólnie" - powiedział polityk w rozmowie z "SZ".

Tusk przyznał, że przekonanie wszystkich 28 państw będzie "trudnym procesem". "Myślę jednak, że wszystkie 28 (krajów) zdaje sobie sprawę z konieczności zachowania wspólnego stanowiska. To jest najsilniejsza motywacja" - powiedział.

Polski polityk przyznał, że nieobecność instytucji unijnych w negocjacjach w sprawie Ukrainy nie jest dla niego "sytuacją komfortową".  Jak wyjaśnił, zaakceptował pomimo tego rozmowy w tzw. formacie normandzkim (Niemcy, Francja, Rosja i Ukraina), gdyż są one przykładem, że Europa może w tej trudnej sytuacji osiągnąć jakiś wynik. Jego zdaniem we wschodniej Ukrainie ciągle nie ma rozejmu, jednak liczba ofiar znacznie się zmniejszyła.

Grecja musi zostać

Tusk odrzucił zdecydowanie możliwość wyjścia Grecji ze strefy euro. "Musimy zapobiec wyjściu Grecji. To byłaby z pewnością katastrofa. Nie mogę dostrzec  żadnych pozytywnych aspektów takiego scenariusza" - wyjaśnił polityk.

Jak zaznaczył, w przypadku Grecji "chodzi nie tylko o pieniądze, lecz także o geopolityczny kontekst".  "Czy możecie sobie wyobrazić Europę bez Grecji?" - pytał dziennikarzy.  Wyjście Grecji byłoby - jak zauważył - "najbardziej dramatycznym rozdziałem w całej historii Unii Europejskiej". "Musimy pomóc Grecji, to nie podlega dyskusji" - dodał.

Dowiedz się więcej na temat: Donald Tusk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje