Tusk potępił atak chemiczny w Syrii

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk potępił wtorkowy atak chemiczny w syryjskiej prowincji Idlib, w którym zginęły 72 osoby. Obarczył syryjski reżim odpowiedzialnością za okrucieństwa, do jakich dochodzi w Syrii.

"Masowe zabijanie dzieci, kobiet i mężczyzn przy użyciu broni chemicznej przypomina nam o brutalności syryjskiego konfliktu i syryjskiego reżimu" - ocenił Tusk w Atenach, po spotkaniu z premierem Grecji Aleksisem Ciprasem.

Reklama

Tusk dodał, że największą odpowiedzialność za okrucieństwa w Syrii ponosi tamtejszy reżim i podkreślił, że winni muszą zostać ukarani. Według szefa Rady Europejskiej "moralną i polityczną odpowiedzialność" za te okrucieństwa ponoszą także ci, którzy wspierają rząd prezydenta Baszara el-Asada. Za głównych sojuszników reżimu w Syrii uważa się Rosję, Iran i Chiny.

Z najnowszego bilansu Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka wynika, że 72 osoby zginęły, a 160 osób zostało rannych we wtorkowym ataku chemicznym na miejscowość Chan Szajchun, w kontrolowanej przez rebeliantów prowincji Idlib na północnym zachodzie Syrii. Wśród ofiar śmiertelnych jest 20 dzieci.

Syryjska opozycja i wiele państw zachodnich winą za atak obarcza reżim prezydenta Asada, który zaprzecza, jakoby stosował broń chemiczną. Syryjskie Obserwatorium informowało we wtorek, że ataku najprawdopodobniej dokonały syryjskie lub rosyjskie samoloty. Według amerykańskich źródeł rządowych, w ataku tym użyto sarinu i "niemal na pewno" było to dzieło sił lojalnych wobec Asada.

Syryjskie wojsko we wtorek kategorycznie zaprzeczyło, jakoby użyło "substancji chemicznej lub toksycznej" w Chan Szajchun.

Ministerstwo Obrony Rosji wydało w środę oświadczenie według którego, we wtorek syryjskie lotnictwo zbombardowało w Chan Szejchun arsenał bojowników, w którym wytwarzano amunicję napełnioną trującymi substancjami chemicznymi.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje