Tweetowała o wypadku. Nie wiedziała, że zginął w nim jej mąż

Twitterowe konto mieszkającej w Vancouver w stanie Waszyngton bohaterki tej smutnej historii jest dobrze znane kierowcom z okolic Portland. Na profilu "Scancouver" często publikuje komentarze na temat ruchu drogowego. "Zawsze współczuje się ofiarom i ich bliskim. Ale ten wypadek przeżyłem bardziej. Dotknęło mnie to osobiście, jakbym znał tę osobę" - wspomina funkcjonariusz Will Finn, który opiekuje się twitterowym profilem policji drogowej stanu Waszyngton.

Żonę ofiary znał z mediów społecznościowych. Kobieta pisała na Twitterze o zderzeniu dwóch aut zakończonym dachowaniem. Nie wiedziała, że w wypadku zginął jej mąż. O godz. 2 po południu zatweetowała: "OMG, jaki straszny wypadek."

Reklama

Kolejny wpis brzmiał: "Staram się nie panikować, ale mój mąż wyszedł z pracy wcześniej. Wraca do domu właśnie tą drogą. Nie odbiera telefonu".

A chwilę później: "Odchodzę od zmysłów." i: "Dzieci wróciły ze szkoły". Kilka rozmów przez radio, kilka telefonów i policjanci mieli pewność.

Nerwowe oczekiwanie przerażonej żony ustąpiło miejsca rozpaczy. Kolejny tweet składał się z czterech słów: "To był on. Zginął".

Źródło: TVN24/x-news


TVN24/x-news
Dowiedz się więcej na temat: wypadek | twitter

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje