Tysiące butów na Placu Republiki w Paryżu. Nietypowy protest

Tysiące starych butów pojawiły się w niedzielę na Placu Republiki w Paryżu - to jedyna demonstracja ekologów przed rozpoczynającą się w poniedziałek konferencją klimatyczną COP21, na jaką zezwoliły władze Francji w warunkach panującego stanu wyjątkowego.

Setki par starych butów, ustawione przez paryżan w centrum francuskiej stolicy, symbolizują uczestników protestu, który miał się odbyć w tym miejscu, ale został odwołany w związku ze stanem wyjątkowym wprowadzonym po zamachach terrorystycznych z 13 listopada. Koordynatorem akcji jest organizacja obywatelska Avaaz.

Reklama

W związku z nadzwyczajną sytuacją we Francji zabronione są zgromadzenia publiczne. Ponadto fani piłki nożnej do 14 grudnia mają zakaz wyjeżdżania na mecze rozgrywane za granicą, ponieważ wielu policjantów skierowano do ochrony szczytu klimatycznego w Paryżu.

W zamachach terrorystycznych przeprowadzonych 13 listopada w Paryżu zginęło 130 osób, a ponad 350 zostało rannych. Nadal trwają poszukiwania głównego podejrzanego Salaha Abdeslama, który prawdopodobnie zbiegł do Belgii.

Oficjalna inauguracja konferencji klimatycznej COP21 na szczeblu szefów państw i rządów nastąpi w poniedziałek, ale już w niedzielę w Paryżu rozpoczną się pierwsze rozmowy. Konferencja potrwa do 11 grudnia.

Jeśli światowe negocjacje zakończą się sukcesem, w stolicy Francji zostanie zawarte w grudniu najbardziej ambitne porozumienie klimatyczne, które miałoby zacząć obowiązywać po 2020 roku, zastępując protokół z Kioto. Społeczność międzynarodowa postawiła sobie za cel niedopuszczenie do tego, by średnia temperatura wzrosła o ponad 2 stopnie Celsjusza w stosunku do epoki przedindustrialnej. W obecnym tempie świat zmierza w kierunku wzrostu temperatury o 4 stopnie pod koniec XXI wieku, co według naukowców może mieć niebezpieczne skutki.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy