Uczeń chciał wysadzić szkołę w powietrze

Uczeń z Karoliny Południowej, na południowym wschodzie USA, chciał wysadzić swoją szkołę w powietrze i zdołał zebrać odpowiednie materiały do budowy bomby - podała w poniedziałek amerykańska telewizja CNN.

18-latka z Chesterfield w sobotę aresztowała policja. Funkcjonariuszy wezwali zaniepokojeni rodzice, którym do domu dostarczono około 5 kilogramów saletry amonowej - składnika wielu materiałów wybuchowych, ale także powszechnie stosowanego nawozu sztucznego.

Reklama

Chłopak swoje plany skrupulatnie opisał w prowadzonym od ponad roku dzienniku. Zawarł tam między innymi scenariusz samobójczego ataku i dokładne mapy szkoły. Przygotował również nagranie audio, na którym tłumaczył, dlaczego chciał zaatakować szkołę.

Zamierzał skonstruować kilka bomb. Według policji miał wszystkie niezbędne materiały, które mogły spowodować śmierć nawet kilkudziesięciu osób.

Dyrektor szkoły średniej w Chesterfield powiedział, że chłopak był jednym z lepszych uczniów i nigdy nie było z nim żadnych problemów. Jednak miejscowy szeryf podkreślał, że w swych notatkach 18-latek wyrażał podziw dla dwójki nastolatków, którzy dziewięć lat temu zabili w swojej szkole 13 osób, a potem popełnili samobójstwo.

- Wydaje się, że nienawidził świata. Nienawidził ludzi innych od niego, bogatych chłopaków z ładnymi dziewczynami - mówił szeryf Randall Lear.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: powietrze | uczeń

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje