UE apeluje do Ukrainy, by nie ulegała presji Rosji

UE potwierdziła w piątek w Wilnie, że zostawia otwarte drzwi dla podpisania umowy stowarzyszeniowej z Kijowem. Zaapelowała też o nieuleganie rosyjskiej presji i ostro skrytykowała działania Moskwy wobec krajów Partnerstwa Wschodniego.

- Oferta podpisania najbardziej ambitnej umowy stowarzyszeniowej, jaką Unia kiedykolwiek negocjowała ze swoimi partnerami, pozostaje na stole - powiedział szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy na konferencji prasowej po zakończeniu szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Dodał, że aby podpisanie umowy stowarzyszeniowej było możliwe, Kijów powinien spełnić postawione przez UE warunki. - Byliśmy już blisko. Nie możemy przegapić tej historycznej "randki z historią" w przyszłości - dodał.

Reklama

- Musimy odsunąć na bok obliczone na krótką metę kalkulacje polityczne i nie możemy ulegać presji z zewnątrz, także ze strony Rosji. Przy wielu okazjach powtarzaliśmy, że działania Rosji są nie do pogodzenia z tym, jak powinny wyglądać relacje międzynarodowe na naszym kontynencie w XXI wieku - powiedział.

- Unia będzie stać na stanowisku, że każde działanie Rosji, mające na celu wywarcie wpływu na kraje Partnerstwa Wschodniego UE, są złamaniem helsińskich zasad OBWE, które nakazują szanować prawo innych krajów do kształtowania swoich relacji międzynarodowych - dodał. Według Rompuya polityka Rosji wobec krajów PW może być tematem szczytu UE-Rosja pod koniec stycznia przyszłego roku.

"To nie do przyjęcia"

Z obawy o pogorszenie gospodarczych relacji z Rosją Ukraina wstrzymała w zeszłym tygodniu przygotowania do podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE, co miało nastąpić właśnie w piątek w Wilnie. Kijów zaproponował, by UE, Ukraina i Rosja spróbowały wyjaśnić ewentualne problemy związane z umową stowarzyszeniową w trójstronnych rozmowach. Unia stanowczo odrzuciła jednak ten pomysł.

- To nie do przyjęcia. Szanujemy suwerenność wszystkich krajów. Jeśli zawieramy dwustronną umowę, nie potrzebujemy trójstronnych rozmów - powiedział Barroso. - Minęły już czasy ograniczonej suwerenności w Europie - podkreślił. - Rosja jest strategicznym partnerem UE, którego bardzo szanujemy. Nie można jednak zgodzić się na jakieś weto trzeciego kraju w sprawie dwustronnej umowy - dodał szef Komisji.

Z kolei prezydent Litwy Dalia Grybauskaite, która była gospodarzem szczytu w Wilnie, skrytykowała postawę włądz Ukrainy. - Suwerenne państwo nie powinno tłumaczyć swoich decyzji naciskami z zewnątrz - powiedziała. - Jeśli jest polityczna wola, by opierać się presji, to presja okazuje się nieskuteczna. Zdaniem Grybauskaite dla władz Ukrainy rosyjskie naciski były "wymówką, by wstrzymać proces integracji z Unią".

W ocenie Grybauskaite prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz przyjechał do Wilna z jasnym zamiarem, by umowy nie podpisywać. Zaprzeczyła on nieoficjalnym doniesieniom, jakoby w czwartek wieczorem prowadzone były jeszcze negocjacje z Janukowyczem na temat złagodzenia warunków podpisania umowy.

Bez finansowej rekompensaty

Unia "nie będzie prowadzić żadnych targów o umowę stowarzyszeniowa z Ukrainą" - powiedziała Grybauskaite, sygnalizując, że Unia nie jest gotowa finansowo rekompensować Ukrainie ewentualnego pogorszenia relacji z Rosją. Dodała także, że "warunki podpisania umowy są znane i powinny zostać spełnione".

Unia odnotowała wprawdzie znaczne postępy Kijowa jeśli chodzi o wdrażanie wymaganych reform. Do rozwiązania pozostał jednak jeszcze problem wybiórczego stosowania prawa, co w praktyce oznacza też uwolnienie przebywającej w więzieniu byłej premier Julii Tymoszenko i zgodę na jej wyjazd na terapię do Niemiec.

Grybauskaite wyraziła nadzieję, że przed następnym szczytem Partnerstwa Wschodniego, który ma odbyć się wiosną 2015 r. w Rydze, władze Ukrainy "podejmą decyzję, która będzie dla niej korzystna".

W deklaracji końcowej szczytu odnotowano "bezprecedensowe poparcie społeczne na Ukrainie dla stowarzyszenia politycznego i gospodarczej integracji" z Unią. To odniesienie do proeuropejskich protestów w Kijowie i innych miastach.

Uczestnicy szczytu potwierdzili "uznanie europejskich aspiracji oraz europejskiego wyboru" partnerów UE. W deklaracji nie znalazło się jednak art. 49 Traktatu Lizbońskiego, który mówi, że każde państwo europejskie  spełniające standardy demokratyczne może złożyć wniosek o przystąpienie do UE; na takie odniesienie nie chcą zgodzić się niektóre kraje członkowskie Unii, m.in. Niemcy, obawiając się, iż zapis ten mógłby zostać zinterpretowany jako zobowiązanie do rozszerzenia UE o wschodnich sąsiadów.

Potwierdzono z kolei zamiar podpisania do jesieni 2014 r. parafowanych w piątek umów o stowarzyszeniu i wolnym handlu z Mołdawią i Gruzją. Wyznaczono także szereg celów Partnerstwa Wschodniego do 2015 r.

Szczyt z zadowoleniem przyjął decyzję Białorusi o rozpoczęciu rozmów z Unią na temat porozumienia o ułatwieniach wizowych.

Pomimo ostrych słów pod adresem Moskwy, jakie padły na konferencji prasowej, deklaracja końcowa nie wspomina o Rosji.

Z Wilna Anna Widzyk

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | Ukraina w UE | Rosja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje